Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Dysplazja stawów biodrowych dzieci





Temat: zwyrodnienie stawów biodrowych
Ulasko, jestem z Twojego pokolenia. Zwyrodnienie stawów biodrowych stwierdzono
u mnie 9 lat temu! Ostatnio lekarz postawił diagnozę, że jest to wynikiem
dysplazji stawów biodrowych jeszcze w okresie niemowlęctwa. Znam Twój ból i
doskonale Cię rozumiem. Ja urodziłam 1 dziecko, jestem szczupła. Wiesz, były
na tym forum wątki poruszające ten temat, poszukaj może niżej. Jeden z nich
miał w tytule "Zinaxin". Ale w tych wątkach (owszem, też głos tam zabierałam)
nie ma niczego odkrywczego. Głównie zwierzenia, komu jakie leki pomagają i jak
długo. Jeśli chodzi o mnie, to długo jakoś było; chodziłam na rehabilitację,
jeździłam do sanatoriów-pomagało. Od 2 lat pogarsza mi się szybko, gwałtownie
i b. boleśnie. Mam identyczne objawy, co Ty. Niestety, moje próby leczenia nie
napawają optymizmem. "Przerobiłam" już kilku ortopedów (renomowanych i
prywatnie też, a jakże!)-i już to chyba pisałam, a teraz powtórzę: dobrzy
ortopedzi występują wyłącznie w czeskim serialu "Szpital na peryferiach".
Każdy lekarz mówi co innego, a rady jedengo też są nieraz wewnętrznie
sprzeczne. No bo np."Niech pani prowadzi b. oszczędny tryb życia, trzeba malo
chodzić, gdzie jest to możliwe-proszę dojechać samochodem". Jednocześnie
przepisuje mi leki, przy których zażywaniu nie powinno się prowadzić
samochodu. (np. Dicloberl retard, który po roku przestał na mnie działać). I
jednocześnie zaznacza, że nie można się "zastać", że ruch jest wskazany. Itd.,
itd. Obecnie czekam na sanatorium. Po dłuższym dojrzewaniu dałam się namówić
na leczenie akupunkturą. Robi mi to lekarka a Mongolii, którą poleciły mi b.
poważne osoby. Wzięłam pierwsze 10 zabiegów, teraz mam 10-ciodniową przerwę,
potem kolejne 10. Jest pewna poprawa-boli mniej i krócej (przez drugą połowę
dnia albo wieczorem, zamiast przez cały dzień, jak do tej pory). Zobaczymy,
jak będzie po drugiej serii. I ta lekarka i nasze polskie zalecają mi też
specjalne zestawy ćwiczeń.
Geberalnie-nie jest to choroba do całkowitego wyleczenia. Dobrze Dokiemu mówić-
operacja... U nas, w Polsce? Już pomijając inne rzeczy-trzeba dać za to
ogromną kasę, co wcale nie gwarantuje oczekiwanego efektu, wobec wspomnianego
powyżej braku umiejętności większości naszych ortopedów.





Temat: Mam pytanie - pilne!
tylko tak a propo

weronikarb napisała:
> Powiedz mi dlaczego mam nie isc na USG? Co mi to zaszkodzi, jesli zdrowe to
> strace czas, ale warto bo jestem PEWNA ze nic malemu nie jest. Szeroko
> pieluszkowalam aby byc PEWNA ze maly bedzie mial zdrowe bioderka teraz i za
> kilkadziesiat lat.
> Rozmawialam z kuzynem ktory jest operowany na biodra ma wstawiane endoprotezy
> czy protezy porcelanowe, jest lekarzem i powiedzial mi (jak sie skarzylam ze
> musze 3 m-ce malego pieluszkowac "na zapas"), ze gdyby byl szeroko
> pieluszkowany to bylby zdrowy.

To co powinnaś wiedzieć o wadach stawu biodrowego noworodka

Jak każda matka będziesz patrzyć na swoje dziecko z ogromną miłością, ale
jednocześnie i z pewnym niepokojem o jego zdrowie i prawidłowy rozwój. I to
dzięki Twojej nieustannej trosce i opiece będzie się ono rozwijało i rosło
każdego dnia.
Poniżej przedstawiam kilka praktycznych porad dotyczących jednej z wad okresu
noworodkowego i niemowlęcego - wad stawu biodrowego.

Dysplazja stawu biodrowego, czyli jego niedorozwój jest najczęstszą wadą
wrodzoną występującą u noworodków. Jej wczesne rozpoznanie i natychmiastowe
rozpoczęcie leczenia stanowi o sukcesie.

Warto pamiętać, że każdy noworodek powinien mieć zbadane stawy biodrowe jeszcze
w szpitalu.

Niestety, nie zawsze tak bywa. Dlatego zgłoś się z dzieckiem na badanie
specjalistyczne do lekarza ortopedy. Im wcześniej tym lepiej, w miarę
możliwości do końca pierwszego miesiąca życia dziecka. Szczególnie zatroszcz
się o wizytę w pierwszym miesiącu życia dziecka, jeśli:

Przebieg ciąży lub porodu był powikłany np. poród odbywał się z pomocą ręczną,
występowało małowodzie, ciąża była przenoszona lub mnoga.
Wystąpiły zaburzenia oddychania u dziecka po urodzeniu i związane z tym
postępowanie lekarskie.
W rodzinie występowała dysplazja stawu biodrowego.
Skierowanie do lekarza ortopedy wystawia lekarz pediatra w przychodni
rejonowej.

O czym należy koniecznie pamiętać w codziennej pielęgnacji dziecka?

Nie krępujmy ciałka dziecka na kształt mumii, zapewnijmy mu swobodne ruchy.
Pod żadnym pozorem nóżki nie mogą być prostowane i krępowane.
Zakładając pieluszkę, pamiętajmy, że nóżki dziecka muszą być w pozycji zgięcia
i częściowego odwiedzenia w stawach biodrowych. Stosowanie pieluszek
jednorazowych zapewni swobodny ruch kończyn dolnych, tak ważny w profilaktyce
zwichnięcia stawu biodrowego.
Podwójne, lub inaczej zwane szerokie pieluchowanie nie jest żadną metodą
leczenia, jeśli mamy do czynienia z patologiczną dysplazją. Konieczna jest
wówczas specjalistyczna opieka. Jedyną rolę jaką mają pieluszki do spełnienia w
takich wypadkach jest zapewnienie swobodnych ruchów nóżek dziecka.
Jeśli konieczne okaże się leczenie wad stawu biodrowego, będzie ono trwało
szereg miesięcy. Konieczne jest zachowanie cierpliwości, chociaż często jest to
trudne. Wczesne wykrycie nieprawidłowości stawu biodrowego umożliwia skuteczne
leczenie i w ogromnej częsci przepadków pełną rehabilitację.

Dr med. Tadeusz Kassur






Temat: Późne wykrycie dysplazji
Witaj!
Najpierw odpowiedź na Twoje pierwsze pytanie. Nieleczona dysplazja może
doprowadzić do zwichnięcia stawu biodrowego. Przy zwichnięciu tworzy się
pseudopanewka, dziecko chodzące kuleje, ponieważ nóżka po stronie zwichniętego
stawu jest krótsza. Taki nieprawidłowy chód doprowadza do kolejnych zmian w
obrębie kręgosłupa, nieprawidłowe kształtowanie mięśni i ogólnie do wad postawy.
Zwichnięcia u większych dzieci leczy się wyciągiem ortopedycznym (od 7 dni do 6
tygodni, w zależności od powagi zwichnięcia i wieku dziecka), a następnie
unieruchamia się staw opatrunkiem gipsowym. Jeżeli takie leczenie nie przynosi
pożądanego efektu, zwichnięcie leczy się operacyjnie. Po operacji również
zakłada się gips (na okres ok. 6 tygodni), a po operacji czeka dziecko długa i
żmudna rehabilitacja.

Co do odpowiedzi na Twoje drugie pytanie. To jak długo trwa leczenie zależy od
stopnia dysplazji (jaki stopień ma Twoja córeczka?) oraz od tego kiedy dysplazja
została wykryta. Niestety im później wykryta dysplazja tym dłużej trwa leczenie.
Zasadą jest, że leczy się tak długo, ile miesięcy miało dziecko w przypadku
rozpoczęcia leczenia (w przypadku dziecka 5 miesięcznego, leczenie będzie trwało
mniej więcej tyle czasu, a nawet dłużej)

Z autopsji wiem, że im rzadziej się ściąga dziecku rozwórkę tym lepiej. Dziecko
bardzo szybko uczy się, że bez rozwórki jest wygodniej i później protestuje przy
jej zakładaniu. Przy leczeniu dysplazji należy być konsekwentnym i po prostu
zacisnąć zęby.

Jeżeli chodzi o raczkowanie, to o tym powinien zadecydować lekarz ortopeda. Przy
niewielkim stopniu dysplazji można dziecku na raczkowanie pozwolić (wpływa to
pozytywnie na rozwój stawów biodrowych). Jeżeli dysplazja jest poważniejsza,
wówczas nie powinno się ryzykować.

Jeszcze raz zapytam, jak duża jest dysplazja u Twojej córeczki? Od tego wiele
zależy.

Jeżeli masz jeszcze jakieś wątpliwości, to pytaj śmiało.




Temat: moje dziecko ma dysplazję stawów...
Moja córeczka ma dysplazję lewego stawu biodrowego, wykrytą dopiero w dziesiątym
miesiącu życia, mimo pięciu kontroli i USG u dwóch różnych lekarzy, tylko że jej
wada jest specyficzna, bo nie ma problemu z odwodzeniem nóżki, a poza tym ma
bardzo wiotkie stawy. Na USG też nie bardzo było widać wadę, to znaczy lekarz
widział, że coś jest minimalnie nie w porządku, ale mówił, że szerokie
pieluchowanie na noc to załatwi. No cóż - nie załatwiło, przy kolejnej wizycie,
kiedy nie było poprawy ortopeda zlecił rentgen i od razu przepisał szelki
Pavlika. Przepłakałam całe trzy dni, Helenka wyła prawie bez przerwy, bo już
raczkowała i siadała, a szelki ją unieruchomiły. Czwartego dnia poszliśmy do
doktora Napiontka, o którym przeczytałam na forum i on kazał szelki natychmiast
zdjąć, bo dziecko jest już za duże i unieruchomieniem można mu bardziej
zaszkodzić niż pomóc, ale zaznaczył, że możliwe, że poprawy nie będzie i za parę
lat trzeba będzie operować. Helenka przez pięć miesięcy była szeroko
pieluchowana przy pomocy złożonego ręcznika, pilnowaliśmy, żeby trzymała nóżki
jak najszerzej, kupiliśmy jej jeździk, nosiliśmy ją tylko przodem do siebie z
rozstawionymi nóżkami i na kontroli po trzech miesiącach okazało się, że kąt
"poprawił" się o pięć stopni, więc operacji na pewno już nie będzie, miesiąc
temu zdjęliśmy ręcznik, teraz ma tylko wkładkę w bucie, ale mam nadzieję, że i
tego wkrótce się pozbędziemy. Z moich doświadczeń wynika, że wszystko trzeba
konsultować, ale jeżeli masz pewność, że Twoją córeczką zajmują się dobrzy
lekarze, to jestem pewna, że szelki pomogą. Zakładanie i zdejmowanie nie jest
tak bardzo kłopotliwe, jak się na początku wydaje, Helenka przez te trzy dni
nauczyła się w nich siedzieć (ale nie siadać), a nawet pełzać używając rąk. W
sieci czytałam nawet o dzieciach, które w nich chodzą! Nasze szelki były
kolorowe i ludzie brali je raczej za część nosidełka niż aparat ortopedyczny. Z
perspektywy czasu nie było tak źle, ale oczywiście wtedy myślałam inaczej.
Marcysia jest jeszcze malutka i ma duże szanse na pełne wyzdrowienie, czego
serdecznie Wam życzę.

Pozdrawiam

Agata, mama 14 miesięcznej Helenki.



Temat: Leki usprawniające system immunologiczny?
Cześć. Mam 35 lat. Ja niestety też mam Hashimoto i inne przypadłości
autoimmunologiczne, min. przed 30-tką zaczęła mi wygasać czynność jajników, od
roku odczuwam ból stawów nadgarstków i paliczków . Hormony tarczycy mam na razie
w normie, ale TPO wysokie oraz po wykonaniu biopsji - przewlwkłe zapalenie
tarczycy. Większą część tarczycy lekarze mi wycieli gdy miałam 15 lat. Z powodu
guzków. Teraz mam odrosty, pokryte guzkami. Przez kilkanaście lat nawet nie
wiedziałam że mam Hashimoto,nie brałam żadnych hormonów. Dopiero 2 lata temu
dociekliwy lekarz sprawdził mi TPO i wszystko zaczęło się układać w logiczną
całość. Najgorsze jest to,że w podstawówce byłam najlepszą uczennicą z bardzo
dobrą pamięcią, a kilka lat po operacji tarczycy pamięć zaczęła bardzo słabnąć.
Teraz jestem na etapie pisania pracy magisterskiej po 5 latach studiów podjętych
z opóźnieniem i naprawdę pomimo przykładania się do nauki, nie wiele pamiętam z
nauki. Pamięć i koncentracja to moje bardzo słabe punkty. Nie mam drżeń i innych
objawów encefalopatii, ale przeraża mnie ta choroba. Dzisiaj lekarze mi mówią że
nie potrzebnie miałam wyciętą tarczycę prawie całą w tak młodym wieku - 15 lat.
Ale kto wtedy wiedział o Hashimoto. Operowana byłam na Chocimskiej w Warszawie.
Od roku biorę hormon Estrogen, bo przestawałam miesiączkować. Jem o połowę mniej
niż przed braniem hormonu a i tak co miesiąc mam kilo do przodu, teraz ważę 87kg
przy wzroście 170. A 2 lata temu ważyłam 70 kg. Mam 1 dziecko, które ma wrodzone
wodogłowie i mózgowe porażenie dziezięce- dodatkowo nie mówi, często choruje, ma
dysplazję stawów biodrowych i inne problemy, no i oczywiście wychowuję dziecko
sama. Próbowałam homeopatii, okresowo poprawiła mi pamięć ale na krótko. Brałam
preparaty ziołowe firmy Vision przez 2 miesiące, ale miałam duże uczulenie na
nogach i strasznie wysuszoną skórę. Ale nie bolały mnie tak stawy dłoni. Teraz
od kwietnia biorę Alveo i stawy też o wiele mniej bolą, oraz skóra jest bardziej
nawilżona. Ja po tym preparacie czuję się lepiej, ale biorę dopiero 3 miesiąc.
Za kilka miesięcy zrobię sobie wszystkie niezbędne badania i zobaczę czy jest
jakaś poprawa po Alveo. Pamięć i koncentracja dalej słabe. Pozdrawiam .



Temat: mam mlode
Witam serdecznie
Moja siostra od 4 lat ma Goldena. Psy tej rasy sa spokojne, troche "ciapowate"
i na pewno nie sa psami obronnymi. Uwielbiaja towarzystwo ludzi i wszystkie
osoby traktuja jak swoich "czlonkow rodziny" czekajac na pieszczoty (nawet
zlodziei). Podczas wlamania do mieszkania pies spal pod drzwiami i w takiej tez
pozycji pozostal po wyjsciu zlodzieja. Sa to jednak duze psy, wymagaja
spacerow, ale sa przyjazne, szczegolnie dla dzieci. Sa energiczne, wytrzymale i
aktywne. Szybko sie ucza. Charakterystyczne dla tej rasy sa problemy ze stawami
biodrowymi (tzw. dziedziczna dysplazja stawow biodrowych - Pies porusza się
krótkim krokiem, kołysząc się na boki, zaburzenia w poruszaniu się widać
wyraźniej w czasie galopu. Goldeny w okresie wzrostu też przemieszczają się
dosyć niezbornie - nie jest to powód do niepokoju - o ile oczywiście, nie ma
podstaw do podejrzeń o dysplazję. W postaci ostrej pies mocno kuleje, odczuwa
dokuczliwy ból, w postaci skrajnej-nie może chodzić. U psów starszych może
pojawić się dysplazja w postaci przewlekłej. Ból nie jest silny, a choroba
objawia się ograniczoną ruchomością stawów, sztywnymi łapami)- dlatego nalezy
unikac, aby pies skakal, raczej powinien chodzic spokojnie.
Goldeny uwielbiaja jesc i to doslownie wszystko - wygrzebuja z ziemi czerstwy,
zaplesnialy chleb, a nawet torebki foliowe i sie rozkoszuja tymi "smakolykami".
Rowniez nie stronia od wszelkiej wody - kaluze, bagna, mokradla, szamba nie
omina na 100% - plywanie to dla nich ogromna przyjemnosc. Sa tez spiochami i
lubia spac na plecach, a podczas snu przebieraja lapami na wszystkie strony.
Goldeny są urodzonymi aporterami i rzadko potrafią oprzeć sie chęci podnoszenia
przedmiotów, toteż wybierając goldena albo nauczyc sie trzeba zachowywać
idealny porządek, albo mężnie znosić to, że pies przynosi gościom do stóp różne
przedmioty. Również jeśli nie nauczy sie goldena od małego, że pies zawsze
trzyma cztery łapy na ziemi, to zarówno my jak i goście, mogą oczekiwać nader
wylewnych powitań. Żaden golden nie potrafi trzymac na wodzy swoich uczuć do
ludzi.
Pozdrowienia dla suni i malych



Temat: będę miała dziecko, chcę kupić psa - jaka rasa?
witam wszystkie mamy!
pewnie się narażę wielbicielkom psow rasowych i dokladnego planowania w życiu,
ale droga weronko masz tak mało czasu do urodzenia dziecka, że absolutnie nie
polecam Ci szczeniaka! Weż spokojnego, mądrego, dorosłego psa ze schroniska.
Najpewniej to będzie mieszaniec, ale kundle są niezwykle mądre, mnie chorują
niż rasowce, u kórych jeśli są ze złej hodowli możesz mieć kłopoty zdrowotne -
zwłaszcza polecane tu rasy czyli golden i labrador - często mają klopoty z
dysplazją stawu biodrowego. Z resztą każda rasa ma swoje osobnicze
predyspozycje do określonych chorób. Kundel oczywiście tez może chorowac, ale
nie można tu mowic o tzw. wadach wrodzonych.
Minusem wziecia psa ze schroniska jest to, ze nie znasz najczesciej jego
pochodzenia i musisz starannie wybrać, tzn., kierujac sie nie tylko wyglądem,
ale przede wszystkim osobowoscią i charakterem. Przed podjeciem decyzji warto
jest psa odwiedzic pare razy, zeby obserwowac jego zachowanie.Doświadczony
wteterynarz lub pracownik schroniska doradza Ci z resztą na pewno
odpowiednie "egzemplarze". Taki dorosły pies pokocha Was wszystkich
bezwarunkowo i będziesz adorowana przez niego do konca psiego zycia. Sama mam
7,5 letnia kundelkę, ktora jest aniolem strozem mojego 3 letniego synka.
Wielokrotnie pomagalismy z męzem bezdomnym psom, lokujac je w nowych domach i
nigdy jeszcze sie nie zdarzyla wpadka. Istotą sprawy jest, by umiec dobrze
wybrac psa; spokojnie, bez emocji. Szczeniak nie da Ci komfortu zajmowania sie
maluchem. Uwierz mi, starej psiarze...Bedziesz miala po prostu dwoje dzieci i
podwojny obowiazek. Co do alergii, to przytaczając opinie naszej pediatry im
wczesniej jest zwierzak, tym mniejsze szanse na alergie...Brzusio przeciez tez
chlonie alergeny. Ja mam w domu 2 koty, suczke i synek od poczatku jego dni byl
z futrzakami w bliskim kontakcie i nigdy nie mial nawet sladu uczulenia. Mam
natomiast ogromną satysfakcje, kiedy patrze, jak silna jest miedzy nimi wieź,
jak wiele sszacunku i milosci maja wobec siebie, i wreszcie jak moje male
przeciez jeszcze dziecko stalo sie odpowiedzialne za los slabszych naszych
braci...
Życzę Ci udanego wyboru i pozdrawiam serdecznie.
marta



Temat: Pytania odnośnie młodego boksera
Twój boksio się trzęsie, bo po pierwsze jest mu zimno, a po drugie znalazł się
w nowym domu , w nowym otoczeniu i jeszcze do końca nie wie o co biega. Bicie
gazetą po głowie jak ktoś zasugerował to paranoja, szczeniak jest jak dziecko,
trzeba powoli i cierpliwie uczyć go co można i jest przez Ciebie aprobowane, a
co budzi twój sprzeciw. Jak zbroi to stanowczym głosem wydaj komendę np. " nie
wolno", ale nie "zły pies", bo to nie pies jest zły, a jego zachowanie. Jak
robi coś dobrze, nagradzaj, nawet jeśli zrobił przez czysty przypadek - w ten
sposób wyrobisz sobie dobre skojarzenie, a szczeniak będzie starał się pokazać
z jak najlepszej strony - załapie, że dobre zachowanie=smakołyk a to =twoje
zadowolenie. Pieszczoty i rozmowy jak najbardziej wskazane, przed snem
głaskanko, na spacerze i w domu dużo zabawy, żeby wyładować jego energię(w ten
sposób nie obudzisz drzemiącej w boksiu niszczycielskiej siły:))
Jeśli będzie się żle zachowywał skuteczne jest też odizolowanie go na 5-10 min,
np w innym pokoju, po tym czasie bierzesz psa, i każesz mu iść na legowisko, i
ignorujesz przez jakiś czas, też np 10. min, a potem wołasz i bawisz się z nim.
Boksery to szalenie towarzyskie psy, największą karą jaką można mu wymierzć
jest właśnie izolacja od Ciebie, zrozumie, że Ty sobie złego zachowania nie
życzysz.
Co do miski musisz kupić miski na regulowanym stojaku, bo boksie będzie rósł
szybko i szkoda męczyć jego kręgosłup. Metalowej może się boi bo brzęczy jak ją
przestawia pyszczkiem - na stojaku nie będzie. Koszt ok 60 zł - za 2 miski 1,7
l pojemności.
A co do wchodzenie i schodzenia po schodach - pewnie, że jest męczące, ale
bardziej schodzenie - dot, stawów i częstej choroby psów szybko rosnących -
dysplazji stawów biodrowych. Jeśli jest pieskiem rodowodowym spytaj hodowcy czy
rodzice mieli badania na wylkuczenie tej choroby(powinni mieć), jeśli nie jest
musisz unikać tzw. utuczenia pieska i zapewnić mu dużo ruchu.
Nasz boksia ma 3 lat i jest najkochańszym piechem pod słońce, ma charakterek,
jest całuśna i kocha prawie wszystkich.
Polecam Ci forum przeznaczone dla właścicieli tej rasy - Boxer forum
Pozdrawiam i Ciebie i boksia
Yenna



Temat: Kwiecien 2004, cd. 2 :)
no to chyba przelom w karmieniu oli - z butelki pasuje wszystko - nawet
rosolek )) musze kupic w takim razie taka butelke z lyzeczka!!!! (slyszalam ze
cos takiego jest chyba chicco) mam nadzieje ze moja radosc nie jest
przedwczesna!!!

eklon - co do bioderek, to wedlug mnie wizyta u ortopedy jest KONIECZNA nawet
jak pediatra twierdzi ze wszystko ok. wizja ortopedy chodzila za mna jeszcze w
ciazy, bo sie nasluchalam od kolezanek ile to na wizyte trzeba czekac (3
miesiace!!!!). Ale jest t o wizyta obowiazkowa. I mowili mi to w szpitalu i
polozna w domu i pediatra. na pierwszej wizycie u pediatry dostalam skierowanie
do ortopedy. a jesli dochodzi taka sprawa ze ktores z was mialo problemy z
bioderkami jak bylo male to NATYCHMIAST nalezy pojsc na wizyte. Moja ortopeda
kazala wszedzie mowic u kazdego lekarza ze moj maz mial dysplazje stawow
biodrowych i w karcie oli zapisala to na czerwono. podobno moze to byc
dziedziczne (ale nie zawsze!!!). ja na twoim miejscu domagalabym sie takiego
skierowania dla czystego sumienia. Ale decyzje pozostawiam tobie.

jesli chodzi o warzywa z ekologicznych upraw to doskonale je znam, bo moj
znajomy ma taka uprawe - powiem krotko: z czystym sumieniem mozna kupowac na
bazarze bo te eko zadko kiedy sa naprade eko!!!! to tylko naciaganie -
niestety!!! my mieszczuchy nie znamy "tamtej" strony upraw!!!

oki lece zajac sie dzieciaczkiem bo sie domaga zabawy "frajer podnosi" - czyli
ola rzuca zabawke na podloge a jakis frajer (mama, tata, babcia)podnosi!
hahhahaah to ostatnio zabawa na topie ))

aha musze sie pochwalic ze dziecko moje nie zapomnialo jak sie robi papapa - 3
dzien tkwi to w jej glowce )) tylko nie wiedziec czemu papapap robi tylko
tatusiowi )




Temat: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Basiu JASKO_MAMA asymetria jest napewno wtedy gdy maleństwo, leżąc na pleckach, układa się w C, tzn. główkę i nóżki ma położone na lewą stronę, a brzuszek na prawą (lub odwrotnie). Dzisiaj rozmawiałam na ten temat z naszym neurologiem i dowiedziałam się, że niestety jeszcze wielu lekarzy nie zwraca uwagi na asymetrię ułożeniową, a także inne problemy neurologiczne u dzieci. Jednak jeżeli jakaś wada neurologiczna jest wykryta wcześnie (do 6 miesiąca życia), odpowiednie i rzetelnie wykonywane ćwiczenia pozwalają szybko wyleczyć wadę i o niej zapomnieć. Asymetria ułożeniowa jest spowodowana kiepskimi warunkami lokalowymi (u mamy w brzuszku jest strasznie ciasno pod koniec ciąży), u maleństwa po porodzie zostaje taki jakby przykurcz mięśni, i ćwiczeniami oraz masażami rozluźnia się je. Asymetria sprzyja dysplazji stawów biodrowych i zwyrodnieniom panewek, a w późniejszym okresie życia, nie leczona, powoduje np. skoliozę. Myślę, że jeżeli masz Basiu wątpliwości możesz iść prywatnie do neurologa dziecięcego lub w przychodni poprosić o skierowanie do neurologa. Amandzie taka wizyta napewno nie zaszkodzi, nie słuchaj też opinni, że wiele problemów neurologicznych znika z wiekiem, to bzdura one poprostu przestają być przez nas dostrzegane, bo się do nich przyzwyczajamy, a u kilkulatkach mogą być odkryte jakieś powikłania po wydawałoby się błachej sprawie. Nie chcę Cię straszyć, ja uważam poprostu, że lepiej dmuchać na zimne. Matylda swoje ćwiczenia uwielbia, traktuje je jako zabawę (wieczorem jako przygotowania do snu), jednym z ćwiczeń na asymetrię było np. huśtanie małej w pieluszce tetrowej, ona za tym przepadała ))

W poniedziałek tak na "bez emocji" opiszę Wam moją wizytę u neurologa, tzn. nie jej przebieg w gabinecie, tylko przykrość jaką mi sprawiła moja teściowa ((




Temat: Oto opis USG
Hej Adzia kopiuje to co napisałam w watku o dzisiejszym USG:
dziecko ma 6,5 m-ca:
Jądra kostnienia położone na lini podstawowej. Ukształtowanie kostne
panewek dobre.
Prawy staw biodrowy: kąt alfa ok. 58 st, kąt beta ok 43 st
Lewy staw biodrowy : kąt alfa ok 58 st, kąt beta ok 47 st
Jak zapytałam jaka to jest skala wg Grafa to powiedziała, że jest na
granicy normy, że oba stawy są podobne i że prawidłowe powinny mieć
alfa 60 stopni.
I już nie wiem co mam z tym dalej począć. Mam obawy, że chodzenie
po tych lekarzach co robią to USG może jeszcze zaszkodzić stawom
biodrowym. Bo moja córcia płakała bardziej przy prawym bioderku tam
gdzie ma ( chyba ) dysplazje, którą radiolog jak wiecie określił na
II B i robił to dokładnie. Nie wiem co dalej. Wymęczą mi
dziecko i chodzi mi po głowie pomysł, żeby jechać do tego radiologa
co już 3 razy u niego wychodzi tak samo żeby sprawdzić czy przez te
ostatnie wizyty lekarskie nic jej się nie pogorszyło.
Przypomnę opis z 14.02 u radiologa:
Panewka prawego stawu biodrowego z cechami niewielkiej dysplazji:
kąt alfa ok. 58 st, kąt beta ok 56 st wg Grafa II B
Panewka Lewego stawu biodrowego ukształtowana prawidłowo bez cech
dysplazji : kąt alfa ok 64 st, kąt beta ok 48 st wg Grafa IA
Nie wiem co dalej robić, czy już zaprzestać leczenie bo właściwie
nikt sie tego do tej pory nie podjął, żaden ortopeda. Jeden twierdzi
że zdrowa, robiąc swoje USG przy okazji, innny posiłkując się USG z
II B próbuje leczyć ale bez skutku, w ogóle jest problem nawet kupić
porządną szynę a co dopiero mówić o jej regulowaniu przez lekarza.
Jak mówił że sami założycie. Męczę sie z badziewną szyną, jest
kropna, w rozmiarze 28 cm i chyba nie da razy jej juz naciągnąć tzn
powiększyć o kolejny rozmiar, była robiona na wymiar na 28 cm przez
zakład ortopedyczny, ale to jakas podróba bo córka ciągle z niej
wychodzi i trzeba pilnować



Temat: stawy biodrowe -apel do rodzicow
stawy biodrowe -apel do rodzicow
Chcialabym jeszcze raz opisac historie choroby swego dziecka ku przestrodze
wszystkich rodzicow. Nikomu, nawet najgorszemu wrogowi nie zycze, tego co
obecnie przechodze i chcialabym uczulic was wszystkich na ten ogromny
problem. Moje dziecko mialo zdiagnozowane zwichniecie prawego stawu
biodrowego w 4 miesiacu zycia. Mimo, ze ciagle zwracalam uwage lekarce
rodzinnej, ze dziecku klika biodro ona twierdzila przez 4 miesiace , ze
wszystko jest w porzadku. Po 4 miesiacach pojawily sie wyraznie nierowne
faldy i mala dostala w koncu skierowanie na USG. Lekarz ortopeda zalamal rece
i kazal natychmiast umiescic mala na wyciagu. Poszlam wiec do lekarza
prywatnego, zaplacilam kupe kasy, ten wsadzil mala w szelki Pawlika i
powiedzial ze za miesiac zobaczymy jak bedzie. Po miesiacu stwierdzil, ze
wszystko idzie ku dobremu a po 4 miesiacach, ze moje dziecko ma juz zdrowe
bioderko( IB ). Kazal nam sie stawic na wizyte we wrzesniu, czyli po 3
miesiacach tylko na kontrole. My mieszkamy w Anglii, wiec specjalnie
jechalismy na ta wizyte. Ortopeda, dodam, ze jeden z najlepszych ponoc w moim
miescie, po badaniu RTG stwierdzil , ze biodro jest zwichniete i kazal nam na
nastepny dzien stawic sie do szpitala w celu zagipsowania dziecka na 4
miesiace. Przyszlismy do tego szpitala. W sali zebralo sie kilku lekarzy ,
zaczeli sie klocic. Jeden twiedzil, ze dziecko trzeba umiescic na wyciagu,
inny ze od razy w gips.Kosztowac to nas mialo 4 tys zl. Patrzac na to
wszystko zabralam dziecko i przywiozlam do Anglii. Skonsultowalam sie z
bardzo dobrym specjalista. Mala byla najpierw 4 miesiace w gipsie. Niestety
panewka nie wyksztalcala sie odpowiednio. 6 dni temu moje dziecko mialo
bardzo ciezko operacje. Mala za 2 miesiace skonczy 2 latka. Przeszla
ostektomie miednicy, saltera itd. Dzis jest 6 dzien po operacji. Jest
zagipsowana od stop po piersi.Zywa, wesola dziewczynka przeksztalcila sie w
cierpiace i smutne dziecko z wymalowanym cierpiniem na twarzy. Kazdy ruch
sprawia jej bol mimo podawanych srodkow przeciwpolowych. Moje serce krwawi
patrzac na nia i sama dalabym sie posiekac na kawalki, zeby tylko odjac jej
cierpinia.Pisze to wszystko po to aby was uczulic na ten problem, aby wasze
dzieci nie musialy tak strasznie cierpiec. Wydaje sie, ze dysplazja, czy
zwichniecie biodra to nie groznie brzmi. Ale tak naprawde to straszna choroba
ciagnaca sie miesiacami i dopiero po dlugich latach mozna ocenic skutki
leczenia.



Temat: Szelki już nie pomagają będzie szyna
Witam, podczytuję Was od czasu do czasu, więc dorzucę coś od siebie.
Moje dziecko ma skończone 13 miesięcy. W 11 miesiącu życia
ostatecznie zdiagnozowano u niej dysplazję lewego stawu biodrowego
będącą m.in. efektem wiotkości tkanek łącznych. Nie było to moje
zaniedbanie - z dzieckiem chodziłam po ortopedach od urodzenia, bo
sama miałam dysplazję i nosiłam Koszlę w wieku niemowlęcym, więc
zależało mi na ew. wykryciu wady u córki. Niestety na podstawie
wielu sprzecznych diagnoz lekarskich - w tym jednej diagnozy
słynnego doktora Okłota z Warszawy - podjęłam złą decyzję, tj. nie
włożyłam Mai w Koszlę, gdy miała 7 miesięcy. Teraz mogłaby już dawno
skończyć leczenie. Ale cóż, miałyśmy po prostu pecha.
Żeby Cię pocieszyć, mogę potwierdzić to co mówi exylia, są aparaty
ruchome, którymi można leczyć dysplazję. Warunek jest wtedy jeden -
bioderko nie może być zwichnięte. Wtedy jest to przeciwskazanie.

Kiedy więc ostatecznie stwierdzono u wtedy 11 miesięcznej Mai
dysplazję, zrotowanie miednicy i utrwalone w mięśniach skrzywienie
kręgosłupa w dwóch miejscach wiedziałam, że będzie ciężko. Maja nosi
ruchomy aparat s.w.a.s.h. (w przeciwieństwie do groniera, którego
akurat nie znam, bo i skąd, znajdziesz go na google). Niestety
aparat nie jest refundowany dla dzieci z dysplazją i kosztuje ponad
3 tys. złotych, no i niewielu ortopedów go zna. Ale dziecko
doskonale go akceptuje, szybko nauczyła się w nim raczkować. Teraz
jesteśmy na etapie prawie samodzielnego chodzenia.

Przynam szczerze, że czuję się trochę, jakby Maja była królikiem
doświadczalnym, ale więcej będę mogła powiedzieć, gdy zrobimy
kolejne zdjecie RTG. PO ostatniej kontroli wiem, że jest poprawa,
ale to było bez zdjęcia, bo jeszcze za wcześnie od ostatniego.
Poza tym kilka razy dziennie intensywnie ćwiczę Maję Vojtą i te
ćwiczenia są baardzo potrzebne i bardzo szybko przynoszą efekty.




Temat: Rehabilitacja- sprawdzone miejsce dla Wrony i nie
Rehabilitacja- sprawdzone miejsce dla Wrony i nie
Dziewczyny,
Podaję namiary na naprawdę bardzo dobrą klinikę ortopedyczno -
rehabilitacyjną dla dzieci. Państwową!!! Poniżej pozwoliłam sobie wkleić
zakres działalności i link do ich strony. Jest to miejsce przyjazne dzieciom
i mamom. Wiem z własnego doświadczenia. Lekarze są mili, przyjaźnie
nastawieni i kompetentni (z drobnymi wyjątkami, ale... ). Z tego co pamiętam
były też tam maluchy z zaburzeniami neurologicznymi.
Jeśli któraś z Was będzie potrzebowała dokładniejszych informacji -piszcie. Ja

www.klinika.net.pl
Schorzenia kręgosłupa:
Boczne skrzywienia kręgosłupa (skoliozy) - idiopatyczne, wrodzone,
neuromięśniowe, układowe
Wrodzone i nabyte kyfozy i kyfoskoliozy
Wrodzone wady wewnątrzkanałowe
Kręgozmyki
Nowotwory przerzutowe i pierwotne
Złamania kręgosłupa
Choroba dyskowa
Zmiany zwyrodnieniowe (spondyloartropatie)
Choroby neuromięśniowe
Atrofie rdzeniowe
Dystrofie mięśniowe
Polineuropatie
Miopatie
Jałowe martwice kości, (m.in. choroba Perthesa)
Mózgowe porażenie dziecięce i pourazowe dysfunkcje systemu nerwowego
Deformacje narządu ruchu w przepuklinach oponowo-rdzeniowych
Wrodzone i nabyte wady kończyn
Wrodzona dysplazja i zwichnięcie stawu biodrowego
Wrodzone wady stóp
Wrodzone niedorozwoje kończyn
Nierówności i deformacje kończyn
Zmiany zwyrodnieniowe i zniekształcenia stawów, zwłaszcza stawu biodrowego i
kolanowego
Choroby układowe
Nieswoiste i swoiste zapalenia kości i stawów
Osteoporoza
Do tego rehabilitacja dzieci z porażeniem mózgowym
pozdrawiam
Andzia



Temat: szelki Pawlika pomogły:)
szelki Pawlika pomogły:)
Witam wszystkich!
Chciałabym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami.
Kiedy lekarz stwierdził u mojej córeczki dysplazję prawego stawu
biodrowego, szybko trafiłam na forum o tym temacie i naczytałam się
strasznych rzeczy: gipsy, wyciągi, szyny, miesiące
unieruchomienia... byłam przerażona.
Ortopeda przy pierwszym badaniu USG stwierdził dysplazję IIb i
zalecił frejkę, jednak polecił pojawić się po tygodniu w przychodni,
aby zrobić RTG. Z prześwietlenia wyszło niestety IIc, więc frejkę
musieliśmy zmienić na szelki Pawlika. Córeczka była już dość duża,
bo miała skończone 3 miesiące (a to już nasza wina, że tak późno).
Byłam załamana, jak zobaczyłam moją małą kruszynkę unieruchomioną
jakimiś wstrętnymi paskami... ryczeć się chciało.
Okazało się jednak, że moje dziecko całkiem nieźle znosi to
unieruchomienie, nie płacze, nie wysuwa się z szelek, śpi dobrze...
Zdejmowałam malutkiej szelki tylko do przewijania i do kąpieli (bo
nie było ryzyka wypadnięcia biodra). Najgorzej było z ubieraniem,
ale przyzwyczaiłam się, że nie mogę ubrać jej tak jak bym chciała.
Na pierwszej wizycie kontrolnej, po 4 tygodniach, lekarz aż oczom
nie wierzył, że nastąpiła taka poprawa. Musiał spojrzeć w kartę,
które bioderko było chore , ale napisał w karcie IIb i kazał nosić
szelki jeszcze przez miesiąc.
Przy następnej wizycie po kolejnych 5 tygodniach - wielka radość -
żegnamy się z szelkami na dzień i zakładamy je tylko do spania, a w
karcie wpisane Ib.
Teraz pod koniec czerwca znów kontrola i zakończenie leczenia
Wszystkie mamy dzieci z dysplazją bądźcie dobrej myśli, szelki
Pawlika nie są takie straszne a pomagają.
Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się.



Temat: czy szelki pomogą 5 miesiecznej córci?
Rat_anka napisała:

szelki ktore uzywamy prawie calkowicie pozwalaja
> Amelce ruszac nozkami, zdajemy sobie sprawe ze mozliwe to jest od kolan w dol,
> ale niepokoi nas ze jest w stanie ruszac takze do srodka, wprawdzie nie do
> konca, ale nie jest unieruchomiona w pozycji "żabki",jak na malutkie dziecko ma
> taka siłe,ze prostujac nozki wypycha stópki, przez otworki w "skarpetkach" (nie
> wiem jak nazwac zakonczenie)czy to jest normalne? jakos nie chce nam sie
> wierzyc,ze taka uprzaz ma pomóc.

My właśnie z tego powodu udaliśmy się na konsultacje do innego lekarza. Mała też
nie trzymała nóżek odwiedzonych do końca. Próbowała je łączyć, tak jak to
opisałaś, a miała wtedy dopiero 6 tygodni. Ten drugi lekarz potwierdził nasze
obawy, że w tym przypadku (Natasza miała obustronne zwichnięcie stawów
biodrowych) szelki się nie sprawdzą. Zalecił najpierw poduszkę Frejki w celu
rozciągnięcia mięśni Małej (poprawienia odwodzenia) i po 2 tygodniach szynę
Koszli. Leczymy u niego Małą do dzisiaj.

>Jak ubrac takiego maluszka? do spania kupilismy spiworek, gdzie nie ma
problemu, ale na codzien?

Na codzień sprawdzają się rozpinane na całej długości pajace. Są rewelacyjne.
Najlepiej kupić większy rozmiar, żeby dziecku było luźno.

> czy prawda jest ze maluszka z dysplazja nie powinno sie nosic na rekach? ze
powinno tylko lezec?

Nie wiem ile jest w tym prawdy. Dziecka z dysplazją na pewno nie powinno się
sadzać. Nosić można. Nam lekarz pozwolił. Nosiliśmy ją najczęściej w pionie,
pleckami do klatki piersiowej. Można też nosić "brzuszek do brzuszka". W
szelkach będzie wam wygodniej, bo mi koszla wbijała się w brzuch .




Temat: DYSPLAZJA, WYCIAG, GIPS
Cześć Madzel,
świetnie, że pojawiło się takie forum, żałuję, że go nie było, kiedy nasza Jula
była w gipsie (przez 7,5 miesiąca). Ale do rzeczy:
przez pierwszych 5 miesięcy życia Jula była tylko szeroko pieluchowana według
zaleceń p. doktor ze Szpitala Bielańskiego. Rezultat – po 5 miesiąca na rtg
wyszło zwichnięcie prawego stawu biodrowego, no i trzeba było ją wsadzić w gips
(tak jak twoją córeczkę – od pach po łydki). Mówiono nam, że na 3-5 miesięcy.
Oczywiście gips był kilkakrotnie zmieniany, bo Jula przecież rosła, na ogół co
6 tygodni. Po 4 miesiącach typ gipsu został zmieniony – zamiast „żabki” p.
doktor (oczywiście nie z Bielańskiego – zaczęliśmy chodzić prywatnie do dr.
Okłota) założył gips przypominający kształtem literę A, z pałką na wysokości
kostek. Nasze „przygody” zakończyły się tydzień po urodzinach Juli, oczywiście
chodzimy na kontrole (ostatnia była w marcu, następna dopiero we wrześniu), ale
na razie wszystko dobrze, Jula miesiąc temu zaczęła sama chodzić, teraz ma
trochę ponad półtora roku i już próbuje biegać (co wygląda komicznie, bo miewa
problemy z utrzymaniem równowagi). Tak więc miejmy nadzieję, że również u
twojej córeczki to będzie historia z happy endem. No ale musisz uzbroić się w
cierpliwość, co wcale nie jest łatwe.
Co do kwestii mycia, przewijania – mycia u nas nie było żadnego oprócz
obmywania gąbką, i to też niezbyt często, bo Jula tego nie znosiła. Na
szczęście zeszłe lato nie było upalne. Przewijanie – nieprzyjemne, bo gips
ciężki, no i strasznie długo trwa. Myśmy robili tak: w pampersie obcinaliśmy
rzepy i wciskaliśmy pod gips (żeby córa go nie obsiusiała albo gorzej), a z
zewnątrz – większy pampers, żeby się trzymało. Latem czasem zamiast
zewnętrznego pampersa – body, też trzymało.
A co do samopoczucia – to Jula po tygodniu się przyzwyczaiła, była na ogół
wesoła, przesypiała większość nocy, a pod koniec nauczyła się nawet w gipsie
pełzać! Uwierz mi, to rodzicom jest ciężej (i dosłownie, i w przenośni) niż
dziecku.
Jeśli znasz angielski, to polecam stronę, redagowaną przez rodziców dzieci z
dysplazją i zwichnięciem biodra, są tam zdjęcia i różne fajne pomysły, jak
urozmaicić życie takim dzieciaczkom. www.hip-baby.org
Serdecznie pozdrawiam, życzę wytrwałości i powodzenia w leczeniu. Jak będziesz
miała jakieś pytania, to możesz pisać również na priva:
marfa_petrovna@interia.pl
Aha, ile miesięcy ma twoja mała? I skąd jesteś? Bo jak z Warszawy, to może
byśmy się spotkały, może mogłabym pomóc, podzielić się doświadczeniem?
Wszystkiego dobrego - Marta




Temat: boję się, że
Doskonale rozumiem, co czujesz. Ja przechodziłam już przez wszystko, szelki - 5
dni, poduszka Frejki - 2 tygodnie, szyna Koszli - 1,5 miesiąca, wyciąg
ortopedyczny - 10 dni, teraz gips "żabka", już 3,5 tygodnia. Za 1,5 tygodnia
ściągamy gips i albo zmiana pozycji w gipsie albo powrót do szyny. W dysplazji
najgorsze jest to, że nawet najlepsi specjaliści nie potrafią ocenić, jak długo
będzie trwało leczenie i czy przyniesie ono efekty. Ja też jestem przerażona,
co się okaże po zdjęciu gipsu. Marzę o poprawie. Nie jest dla mnie straszny
następny gips. Zniosę wszystko, byleby to przyniosło efekty i moja córka
wyzdrowiała i żeby nie skończyło się to operacją (tfu,tfu). Mała znosi wszystko
bardzo dobrze, gorzej z nami - rodzicami. Wy leczycie dysplazję, ja w tej
chwili chciałabym, żeby Natasza miała już dysplazję (leczymy obustronne
zwichnięcie stawów biodrowych). Dla mnie w tej chwili słowo "dysplazja" nie
będzie brzmiało jak wyrok, tylko jak nadzieja. Zdaję sobie sprawę, że przed
nami jeszcze długa droga. I jestem wściekła, że moje dziecko nie może się
normalnie rozwijać. Marzę, żeby po zdjęciu tego gipsu Mała nosiła szynę, bo
szyna nie jest taka straszna, bo dziecko może machać nóżkami i mogę je wykąpać.
Gips jest koszmarem, ale da się przeżyć. Do wszystkiego człowiek jest się w
stanie przyzwyczaić. Każdy koszmar musi się przecież kiedyś skończyć.
Rozpisałam się strasznie, ale chciałam Ci przez to uzmysłowić, że to wszystko
robimy dla dobra dziecka i że za jakiś czas nie będziemy już tego pamiętać.
Czas leczy rany. Damy radę. Ty, ja i wiele nam podobnych. Teraz róbmy wszystko,
aby nasze dzieci były szczęśliwe, mimo tych wszystkich "dodatków". Może to
zabrzmi głupio, ale są inni, którzy borykają się z gorszymi chorobami.
Pozdrawiam i przesyłam całuski dla Asi. Będzie dobrze, bo po prostu musi być
lepiej.




Temat: Pieluchowanie kontra frejka
Hm, temat rzeka . Z szerokim pieluchowaniem chodzi przede wszystkim o to, że
nie jest to tak stabilna i sztywna konstrukcja jak frejka. Pieluchy mogą się
"zbijać" w kroku (co u ruchliwych dzieci jest raczej normą) i przez to odnoszą
skutek przeciwny do zamierzonego - działają wtedy jak dźwignia i mogą pogłębiać
dysplazję, doprowadzając w skrajnych przypadkach do podwichnięć i zwichnięć.
Jeżeli chodzi o nadmierne "wypychanie" miednicy podczas pieluchowania, to da się
tego uniknąć składając pieluchy z tzw. przesunięciem, tzn. pieluch nie składa
się na styk, tylko jedną część przesuwa w taki sposób, żeby pod pupą i miednicą
pieluchy były cieńsze - nie wiem, czy mnie zrozumiałaś, trudno to wytłumaczyć.
Zresztą dla mnie szerokie pieluchowanie nie jest żadną metodą leczenia właśnie
ze względu na ową "niepewność konstrukcyjną".

Co do ortez ortopedycznych stosowanych przy leczeniu dysplazji, to tak na prawdę
nie ma idealnych aparatów. Do każdego można mieć zastrzeżenia. Zresztą, z tego
co wiem od naszej rehabilitantki, samo ułożenie nóżek w pozycji
odwiedzeniowo-zgięciowej (a taką pozycję uzyskuje się za pomocą wszystkich
aparatów, no może oprócz szyny Denis-Browna, ale tą stosuje się raczej w
późniejszym etapie leczenia dysplazji) powoduje wypychanie miednicy ku przodowi.
Powiedzmy sobie szczerze - pozycja w żadnym aparacie ortopedycznym nie jest dla
dziecka naturalna i może powodować jakieś wady postawy czy np. przykurcze.
Jednak stawy biodrowe są najważniejszymi stawami u człowieka i to one znoszą
największe obciążenie, więc ich wyleczenie jest ważniejsze od jakiś ewentualnych
wad, które można później skorygować odpowiednimi ćwiczeniami. Po to nasze dzieci
pozostają pod kontrolą ortopedy jeszcze przez pewien czas, żeby móc odpowiednio
wcześnie zareagować w przypadki jakiś nieprawidłowości. Zresztą dysplazję leczy
się z reguły u bardzo małych dzieci, a te bardzo szybko rehabilitują się po
zdjęciu aparatów i osiągają pełną sprawność ruchową bez pomocy osób trzecich.

Ale się rozpisałam, no cóż, temat rzeka ;D.




Temat: Jednorazowe czy tetra ?
To nieprawda, że dla bioder dziecka lepsza jest tetra! Jeśli jest założona
poprawnie, biodrom jest naprawdę wszystko jedno, jeśli niepoprawnie, może się
przesuwać, zwijać i wtedy ZASZKODZIĆ biodrom (zakłóci prawidłowe ułożenie
dziecka)!
Natomiast jeśli chodzi o pieluszkę jako taką, też nie polecam tetry. Trzeba ją
prać i prasować (przynajmniej dopóki dziecko jest maleńkie), nierzadko stosuje
się nań ceratkę, dzięki czemu delikatna pupa noworodka zamknięta jest w
szczelnym, ciepłym kompresie z moczu, ponadto pieluszki tetrowe należy
zmieniać od razu po zasiusianiu (chociaż znalazła się na forum jedna mądra
matka, która to zasikaną tetrę suszyła suszarką do włośów, bo szybko, i
zakadała ponownie... bez komentarza), nie mówiąc już o kupie.
Pieluszki jednorazowe są bardzo wygodne i zdrowe. Zdarza się, że dziecko jest
uczulone na balsam, jakim jest wyścielana pieluszka Pampers newborn, ale wtedy
wystarczy zmienić na np. Huggies newborn lub Bella Happy start.
Jeżeli natomiast chodzi o szerokie pieluchowanie to ja także jestem dania, że
nie należy tego robić prewencyjnie (chyba, że dziecko ma stwierzdoną
dysplazję), bo można zaszkodzić. Najważniejsze w profilaktyce stawy biodrowego
jest częste kladzenie na brzuszku (w pozycji żabki), swobodne fikanie nóżkami i
nie krępowanie ruchow dziecka (tu wlaśnie tetra przeszkadza!).
Jeżeli chodzi o chłonność jednorazowych pieluch to na pierwszym miejscu są
pampersy, bo rzeczywiscie chłoną kupę!
Ja nie używalam tetry w ogóle, nawet do buzi mam pieluszki flanelowe, bo
przyjemniejsze
Na następne miesiące (od ok. 4) polecam tanie pieluszki jednorazowe (np. z
rossmana, ARO, Tesco, TIP i td.), są bardzo dobre, a tanie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Agnieszka, mama Glorii




Temat: Ortopeda dla malucha
patysia104 napisała:

> Dziewczyny szczerze nie polecam dr O. Uważam, że naciąga młodych rodziców na ni
> epotrzebne koszty.

>
> Wybrałam się z moją miesięczna córeczką do niego i okazało się, że dziecko ma d
> ysplazje lewego stawu biodrowego. Skierował nas do Warszawy na USG na ul. Kaspr
> zaka do dr S. (tak na marginesie to kumple ze studiów). Poszliśmy z mężem na wi
> zyte, powiedzieliśmy, że jesteśmy z Mińska od dr O., zrobił USG stawów i potwie
> rdził lekką dysplazje i kazał używać Szelek Pawlika. Za wizyte i szelki zapłaci
> liśmy coś około 350 zł. i z wielkim płaczem wróciliśmy z mężem i dzieckiem zap
> lątanym w szelki do domu. Bardzo przeżywaliśmy to, że nasze dziecko musi być w
> takiej "uprzęży".
> Na drugi dzień mąż poszedł z córką do dr S. do szpitala. Powiedział mu o naszej
> wizycie u dr O. i S. , dziecku ponownie zrobiono USG i dodatkowo RTG stawów i
> nie stwierdzili żadnej dysplazji a szelki wywalilismy na śmietnik. Dziecko ma w
> tej chwili prawie dwa lata, od 11 miesiąca zaczęła chodzić i nie ma najmniejsz
> ego problemu z jej bioderkami. A powiedziano nam że na pewno nie zacznie szybko
> chodzić i będzie miała problemy. Później wspólnie z lekarzem doszliśmy do wnio
> sku że mała akurat w dzień wizyty rano u dr O. miała szczepionke w lewą nóżkę i
> najprawdopodobniej dlatego lewa nóżka nie odginała się tak jak prawa. Natomias
> t dr S po prostu potwierdził diagnoze koleżki bo co miał kumpla ośmieszyć a dod
> atkowo miał z tego pieniądze
>
> Uważam, że dwaj doktorowie dogadali się i jeden drugiemu podsyła pacjentów, żeb
> y ściągnać z nich kase!!! Wiadomo młodzi rodzicie zrobią wszystko dla swoje god
> ziecka a Ci dwaj panowie to wykorzystują.




Temat: dr sulko- prosze o rade. pilne
dr sulko- prosze o rade. pilne
witam
drogie mamy potrzebuje pilnej rady i pomocy.moze zaczne od szybkiego
streszczenia naszej histori.. mam coreczke 11 miesiecy ze
zwichnieciem stawu biodrowego prawego wykrytm w 9 miesiacu zycia
tylko dzieki mojemu uporowi bo lekarz nie widzial u dziecka "zadnych
odstepstw od normy", zosia byla leczona na dysplazje jak byla
malenka, lekarz wtedy stwierdzil ze po ok 2 miesiacach jest wszystko
w porzadku i ze mamy mala pokazac jak zacznie chodzic (dodam ze nie
zrobil zadnego usg ani rtg) a ja wtedy nieswiadoma powagi problemu
jakim jest dysplazja uwiezylam na slowo i cieszylam sie ze dzicko
zdrowe... nigdy sobie nie wybacze chyba tego ze nie skonsultowalam
nigdzie wynikow ani nie szukalam czegos wiecej na temat tej choroby
moze wtedy bylo by inaczej... ale do tematu.. po wymuszonym usg w 9
mies corka miala 4 na prawej noidze i na szczescie 1 na lewej...
pozniej wyciag 2 tygodnie.. kosc sama sie wstawila nie trzeba bylo
nastwiac recznie pozniej gips 4 tygodnie i od wczoraj mamy
koszli... tyle tylko ze moj lekarz bardzo nie pewnie porusza sie w
temacie leczenia malej a drugi do ktorego chodzilam za kazdym razem
prywatnie(od kad wiem o zwichnieciu) konsultowac decyzje tamtego na
hama chce mi dzieckio kroic nie biorac pod uwage zadnej innej
ewentualnosci i nie czekajac czy orteza cos da i cytuje "to dizecko
kwalifikuje sie na zabiek jesli nie pelnej rekonstrukcji to ja i tak
bym ja chcial dooperowac" a poza tym dowiedzialam sie ze oni obaj sa
bardzo dobrymi zanjomyni z tym drugi i ze prywatnie o naszym
przypadku rozmawiali przez co juz dzis do konca stracilam zaufanie
do obu jeden mi nie dosc ze nie wyleczyl dziecka jak bylo male to
jeszcze z rozpoznaniem zwichniecie mial problem a drugi mu tylek
kryje o czym sie dzis dowiedzialam...
w zwiazku z tym moja prosba slyszalam ze dr SUŁKO z krakowa
jest swietny... czy ktoras z was leczyla u niego dziecko? i czy
przyjmuje gdzies prywatnie bo w prokocimiu ma dlugie terminy! prosze
o rade i pomoc bo jestem tak zalamana ze szok... zostalam bez
lekarza bo do tych juz nie pojde... pomozcie



Temat: pieluchowanie przy IIc?
Witaj.

Lekarz wcale nie musiał się pomylić wpisując, że głowa kości udowej jest
centralnie położona. Sama dysplazja nie zawsze oznacza decentracji głowy. ni, a
jeszcze wcześniej przez 5 dni szelki PavlikaOczywiście dla świętego spokoju
możesz potwierdzić diagnozę u innego lekarza,

Co do wyboru ortezy, to zawsze decyduje o tym lekarz. Niektórzy są zwolennikami
szyn inni szelek, a jeszcze inni poduszek. Wiek dziecka nie ma większego
znaczenia - jedynie takie, że im wcześniej rozpoczęte leczenie tym krócej trwa.
Do 3 miesiąca można zrezygnować z rozwórek jedynie w przypadku tzw. dysplazji
fizjologicznej - 2a+.

Moja córeczka szynę Koszli miała założoną kiedy skończyła 8 tygodni. Nosiła ją
non stop. Przewijałam i kąpałam ją w szynie. Wcześniej przez 2 tygodnie nosiła
poduszkę Frejki w celu rozciągnięcia mięśni, a jeszcze wcześniej przez 5 dni
szelki Pavlika, które okazały sie niewypałem. Od momentu założenia szyny Koszli
jeździłam z nią jednak na kontrolę raz w tygodniu. Szynę nosiła 6 tygodni i
niestety musiała być leczona wyciągiem ortopedycznym, po którym założono jej
gips (miała obustronne zwichnięcie stawów biodrowych).

Co do "dziwnego" układania się córeczki, to raczej jest to normalne. Rozwórka
wymusza nienaturalne wypychanie miednicy do przodu, a dodatkowo unieruchomienie
w pozycji żabki, też wymusza takie ruchy. Warto też kontrolować dziecko, czy nie
tworzą się przykurcze. Moja córka po długim unieruchomieniu miała lekkie
przykurcze w obu nóżkach. Kiedy córeczka będzie starsza, te ruchy nie będą już
tak bardzo nienaturalne, choć do naturalnych będzie im jeszcze daleko.

Co do lekarza z Warszawy, to dość dobrą renomę ma dr Okłot. Tu znajdziesz namiary:
www.drmed-oklot.waw.pl/




Temat: znowu rozwórka Koszli
Droga Judytho!

Gdy nasz Synek miał 5 tygodni i 2 dni lekarz ortopeda zalecił mu zakładanie
poduszki Freika - najpierw na 2 tygodnie - 16 cm, potem na trzy tygodnie - 18
cm, a teraz na 4 tygodnie - 20 cm. Za 10 dni kończy noszenie poduszki (będzie
miał 3 miesiące i 6 dni)...
Według lekarza prawa nóżka ma 100 % prawidłowe odwodzenie, a lewa jest trochę
gorsza (ale nie podał nam stopnia nieprawidłowości). Dodam, że ja sama
dwadzieścia kilka lat temu miałam dysplazję lewego stawu biodrowego i nosiłam
poduszkę przez 4 miesiące (od 3 miesiaca do 7 miesiaca).
Dodatkowo synek ma ASYMETRIĘ GŁÓWKI - tak twierdzi lekarz ortopeda, bo z tyłu z
jednej strony główka jest bardziej płaska. Synek lubi patrzeć w prawo i tak
układa sie do snu... Gdy ta główka układa się na prawo, to przekręca się też w
prawo całe jego ciałko i ... krzywo leżą nóżki we Freiku... Lekarze twierdzą
(pediatra, która go prowadzi i lekarz ortopeda i inny lekarz specjalista
rehabilitacji), że Synek ma prawidłowe napięcie mięśniowe, a asymetria może być
np. spowodowana wadą mojej macicy (kiedyś wykryto, że mam przegrodę)...

Według mnie nasze dziecko ma wzmożone napięcie niektórych mięśni i odchyla się
do tyłu gdy je np. nosimy - ale był badany w kierunku na porażenie mózgowe i
niczego nie stwierdzono (lekarz od rehabilitacji)...

Ortopeda twierdzi, że ta asymetria sama przejdzie i ignoruje moje uwagi
dotyczace faktu, że inaczej układa nogi w podusi i że gdy próbuję prosto
założyc poduszkę to dziecko się wykrzywia, a gdy krzywo zakładam podusię to
dziecko jest bardziej proste (ale nie proste)... Mówi też, żeby niczego nie
przykładać dziecku pod głowę ("żadnych cementów"), a ćwiczenia tez nic nie
dadzą, bo asymetria mu sama przejdzie...

A lekarz od rehabilitacji (ale to nie neurolog, choc badała go neurologicznie)
zaleciła przykładanioe worków pod głowę i przeciwległą pachę i ćwiczenia
fizjologiczne (leży na brzuchu i ma podnosić główkę i obracać w dwie strony
szczególnie w tę co nie lubi i jeszcze dwa inne ćwiczenia...)

Co robić?

JUDYTHO JA TEŻ JESTEM Z KRAKOWA, PODAJ MI PROSZĘ ADRES LEKARZA KTÓRY Z
POWODZENIEM REHABILITUJE TERAZ TWOJĄ CÓRECZKĘ

- sylvia




Temat: pomocy-ortopeda :((
oj za szybko wysłałam

polaga ona na złym wykształceniu panewki kości udowej - najczęściej jest ona
spłaszczona (a powinna być zaokrąglona) i nie przylega dobrze do stawu w
biodrowego, możliwe sa np ograniczenia w ruchu, wywichnięcia. Nie leczona
dysplazja może prowadzić do wielu groźnych ruchowych powikłań - począwszy od
skrzywienia kręgosłupa aż na wózku inwalidzkim skończywszy

Profilaktyka nie jest trudna - to co zalecił wam ortopeda to standardowe
postępowanie przy niewielkiej, fizjologicznej dysplacji. Jedynie ostatnio nie
zaleca się szerokiego pieluchowania gdyż nie ustawia ono panewki pod
odpowiednim kontem w stawie, dlatego nie przesadzaj z ilością pieluch
Jak najbardziej polecane jest noszenie na biodrze, najczęstsze układanie na
brzuszku w pozycji żabki. Nie powinno nosić się dziecka w pozycji jego biodro
przytulone do naszego brzucha (bokiem) gdyż uciska się w tej pozycji biodro,
maluch powinien nosić śpioszki, rajstopki za luźne, pieluszki także nie powinny
zbyt ciazno opinać bioder. Podczas przewijania nie wolno podnosić dziecka za
nóżki do góry a tylko wsuwać swoją dłoń pod jego biodra i unosić ku górze, tak
samo przy kąpieli.
NIe martw się jeżeli wada nie jest duża biodra w niedługim czasie rozwiną się
tak jak powinny. Aha w późniejszym czasie unikajcie chodzików jak i zbyt
wczesnej stymulacji do chodzenie - czyli np prowadzania za rączki

Z doświadczenia mojego i moich koleżanek polecałabym jeszcze jedną wizytę u
dobrego ortopedy z dobrym sprzętem, gdyż czasami potrzebne jest leczenie przy
użyciu odpowiedniego sprzętu rehabilitacyjnego np poduszka frejki, itp. Dużo
info na temat dysplazji odnajdziesz np w googlach



Temat: jak prawidłowo zakładać frejkę???
Nataszka nosiła bardzo wiele aparatów. Miała 5 tygodni, kiedy założono jej
szelki Pavlika. Nie spełniały one zadania, ponieważ nie utrzymywały nóżek w
prawidłowym odwiedzeniu. Z tego względu zmieniliśmy lekarza. Kiedy miała 6
tygodni trafiliśmy do doktora Krzysztofa Bika w Łodzi i zostaliśmy u niego do
dzisiaj. Doktor wzbudził nasze zaufanie, bo odpowiadał na wszystkie, nawet
najgłupsze moje pytania. Dokładnie wyjaśnił na czym polegać będzie leczenie
Nataszki. Nie czarował, od początku mówił, że wada jest poważna (obustronne
zwichnięcie stawów biodrowych typ IV).
Nataszka nosiła frejkę 2 tygodnie. Poduszka miała na celu rozciągnięcie mięśni
i przygotowanie ich do noszenia szyny Koszli. Zastosowaliśmy się do zaleceń
lekarza i co do wyboru zarówno sposobu leczenia, jak i aparatu zaufaliśmy jemu.
Poduszkę zakładałam na body, szelki na ramionkach krzyżowałam z tyłu na
pleckach. Poduszka musi przylegać do ciałka, ale bez przesady - dziecko musi
też oddychać.
Po frejce Nataszka nosiła szynę przez 6 tygodni. Ponieważ nie przyniosła ona
pożądanych efektów (bioderka mimo tego, że się nastawiały, nie chciały utrzymać
się w panewkach) lekarz już po miesiącu skierował nas na wyciąg do szpitala. Na
wyciąg Nataszka trafiła, jak miała 3,5 miesiąca. Wisiała 10 dni, później
założono jej gips w pozycji żabki. Gips nosiła 6 tygodni. Następnie 6 tygodni
szyny przez całą dobę (mogłam zdejmować tylko do kąieli. Przez okres wakacji (2
miesiace) szynę zakładaliśmy tylko na noc. Ostatecznie z szyną Nataszka
pożegnała się 6 września tego roku. Leczenie trwało 7,5 miesiąca.

Co do wózka - Nataszka bez problemu mieściła się w szynie i w poduszce w
spacerówce. Niestety w gipsie już się to nieudało. Na szczęście na okres gipsu
wózek pożyczyli nam znajomi.

Mario, uwierz mi, że dziecko lepiej znosi wszystkie te unieruchomienia niż
rodzice. Wiem, że dla matki jest to bardzo trudne. Ja wylałam morze łez. Na
szczęście czas szybko płynie. Zdziwisz się, jak to szybko zleci. Później
nagrodą będzie zdrowe dziecko, które błyskawicznie nadrabia zaległości ruchowe.

Życzę Ci, żeby leczenie trwało jak najkrócej.

Ps. Forum założyła Mamaemmy, ale ponieważ już dawno zapomniała o dysplazji, ja
je przejęłam stosunkowo niedawno. Naprawdę wiele dowiedziałam się z tego forum.
Tylko kiedy ja na nie trafiłam, było tu jeszcze niewiele wątków, więc
przeczytałam wszystkie.




Temat: Dysplazja- napiszcie o swoich doswiadczeniach !
flimoni napisała:

> Kochani, ortopeda ktory robil nam USG stan malej wytlumaczyl mi w nastepujacy
> sposob: corka ma zwichniety prawy staw biodrowy, a jest to najciezszy
przypadek
>
> dysplazji. Jak narazie dowiedzilam sie ze mala po nastawieniu kosci w panewce
trzeba wlozyc w rozworke koszli na piec dni. Po tym okresie robi sie kolejne
> USG. JEzeli kosc sie dobrze nastawi to rozworki sie pozostawia na jakies
> 3miesiace, jezeli nie trzeba bedzie corcie wsadzac w gips na rowniez 3
miesiace
> .
> Jak narazie nie wyobrazam sobie pielegnacji takiej malej istotki w tym
aparacie
> -
> jak ja przewijac, przebierac, kapac i karmic piersia. Nie wspomne o
> wychodzeniu na spacer- chyba taka zabka nie zmniesci mi sie do wozka.
> Prosze napiszcie jak wy radziliscie sobie z takimi codziennymi problemami.

Z przewijaniem nie będziesz miała żadnych problemów już po pierwszym dniu
dojdziesz do wprawy-zobaczysz ( ja uzywałam pampersów,bo były łatwiejsze do
zakładania niz tetra).Przebieranie kaftaników (paski miała załozone tylko na
kaFtanik) było troche trudniejsze do opanowania,ale też się nauczyłam.Spacer-
moje córcia miesciła się w tzw.głębokim wózku (gondoli) bez problemu.To zależy
jaki masz wózek.Podczas karmienia piersią, kładłam córeczke na zwykłym "jaśku"
(wtedy widziałam ze tak jej jest najwygodniej)i przystawiałam do piersi.A co do
kąpania,hmmm... tu nie dostosowałam sie do zaleceń ortopedy i ściagałam ten
aparat.Wykapałam dziecko tylko raz nie ściagając tej szyny i bardzo żałowałam
swojej decyzji.Wszystko było mokre,paski nasiaknęly wodą moja Kruszynka się
złościła...koszmar!! Najważniejsze jest to aby po kąpieli prawidłowo załozyć
dziecku ten aparat!! To jest podstawa szybkiego wyleczenia!!!
Pozdrawiam goraco,




Temat: nowy problem DOKI
Wiem, że post nie do mnie, ale z lekarzami to bywa różnie... Nie chcę tu
nikogo obrażać, ale przekonałam się na swojej skórze i moich najbliższych.
Najlepiej jedź do jeszcze jednego lekarza skonsultować to co usłyszałaś. Sama
nie przespałam kilku nocy przez lekarzy. Dlaczego? Oto kilka przykładów;

1.
- Córa 6 tygodni. Przesiewowe USG stawów biodrowych. Wykonane prywatnie.
Diagnoza: dysplazja obu stawów biodrowych: IIa prawy i IIb lewy. Zalecenie:
noszenie majtek Mittermeiera-Graafa przez min. 3 miesiące. Kupiliśmy.

- Córa 7 tygodni. Majki spakowane do torby, USG z Kasy Chorych. Diagnoza:
wszystko w najlepszym porządku, śladu dysplazji. Wyciągamy majtki i wynik
tamtego badania. P. doktor oburzona, mówi, że wie lepiej i podpisze się pod
wynikiem, że wszystko jest O.K. Zakoczenie - pytamy czy możliwe, aby tak
szybko dziecko wyzdrowiał? Odpowiedź - Nie

- Córa 8 tygodni: Kontrolne USG z Kasy Chorych u innego lekarza. Dysplazja
prawego stawu IIb, lewy O.K.

- Córa 9 tygodni: USG prywatne u innego lekarza: ... Dysplazja lewego stawu
IIa, prawy O.K.

Do dziś nie wiemy jak było naprawdę. Gdy zakładałam małek majtki, miałam
wyrzuty, że męczę dziecko, które być może nie musi tego nosić, gdy ściągałam
znowu wyrzuty, że może zaniedbuję małą.

2.
Córa 2 tygodnie. Wizyta patronażowa lekarki z naszej przychodni. Karmię
piersią. Co ile pani karmi? A dlaczego pani pyta? Bo to dziecko jest przeżarte
(cytuję dosłownie). Mówię, że czasem co 15min, czasem co pół godziny. Należy
karmić nie częściej niż co 2 godz. i nie dłużej niż przez 30min.

Przez 10 dni stosowałam się do "zaleceń" (głupota młodej mamy). Efekt? Po 10
dniach dziecko przybrało 150g. Ta sama lekarka stwierdziła, że mam za mało
pokarmu i trzeba dokarmiać butlą. Wychodzimy. Ja zapłakana, mąż z receptą do
apteki po mleko. W tym czasie przez telefon znalazłam poradnię laktacyjną i
zamiast do domu pojechaliśmy tam. Lekarka była zaskoczona. Przyszło
otrzeźwienie. Powiem tylko, że córa przez kolejne 4 dni przybrała 300g, a ja
do dziś karmię piersią - ponad 2 lata (6 miesięcy wyłącznie)

3.
Córa 1,5 roku. Niedziela. 4 rano, dziecko 40,1°C. Zbijamy, ale opornie, więc
na dyżur. Żadnych innych objawów choroby. W czwartek córa była szczepiona.
Lekarka zaspana ledwo patrzy na dziecko, mnie nie słucha, mówi do męża że
przepisuje zastrzyki, mąż oponuje dlaczego, "bo a nuż diecko dostanie biegunki
i znów tu przyjedziecie". Mąż się nie zgadza. Do mnie tekst "niech pani
uspokoi to dziecko" (zastanawiam się czy mam jej zakryć buzię kurtką, bo
przytulanie nie pomaga...) Wychodzimy z receptą na Augmentin. Nie ufam tej
lekarce. Jedziemy 20km do szpitala gdzie jest ostry dyżur. Powikłanie
poszczepienne, leki zbijające gorączkę. Żadnych antybiotyków! Obserwujemy. Na
drugi dzień wszystko w porządku.

4.
Mój przypadek. 8 tygodni po porodzie dołem, wizyta u ginekologa. Oj,
niedobrze, muszę panią przyjąć na oddział. Tu na szwie zrobiła się ziarnina,
trzeba ją wyciąć w narkozie. Potrzebowałam czasu na decyzję. Małe dziecko,
szpital, narkoza, a co z karmieniem piersią idt. Coś mnie tknęło i poszłam do
innej lekarki. Ta zdziwiona, co tamten lekarz chce wycinać? Przecież ziarnina
to normalny proces na gojącej się ranie. Do tamtego więcej nie poszłam.

To jeszcze nie wszystkie nasze "przygody", pewnie wiele z nas mogłoby coś tu
dodać, ale mnie nauczyło to jednego, teraz każdą, naprawdę każdą, rzecz nim
podejmę decyzję konsultuję u jeszcze jednego lekarza.

Głowa do góry. Pomyśl tak, Twoje dziecko osłuchiwało przynajmniej 3 - 4
lekarzy (na oddziale gdzie się urodziło, lekarz w przychodni, jeszcze jakiś po
drodze). Jeden coś usłyszał, może ma rację, może nie. Jak już będziesz bardzo
niespokojna, są specjaliści, np. kardiolodzy dziecięcy - oni powinni rozwiać
wszelkie wątpliwości. Pozdrawiam Iza

P.S. Przepraszam, że się tak rozpisałam.



Temat: usg bioderek
Droga Elizo,
profilaktyczne, podwojne pieluchowanie nie ma wiekszego sensu, bo to tylko jest
grubsze pieluchowanie, nie szerokie. Jezeli dziecko ma zdrowe bioderka, jedyne
co mozesz robic, to kalasc dziecko na brzuszku jak najczesciej. Najlepiej w
ciagu dnia, jak je masz na oku, nie na noc.
Jezeli dziecko ma tak zwana dysplazje lub cos podobnego, jedynie frejka dziecku
pomoze. Ale to juz specjalista musi o tym zdecydowac bo gruntwnym przebadaniu.
Takie samowolne czy profilaktyczne dzialania nie wiele pomoga, a wrecz moga
zaszkodzic.

JAK DOCHODZI DO POWSTANIA DYSPLAZJI
Powód powstawania dysplazji jest nieznany, choć istnieją teorie które upatrują
dysplazję jako zaburzenie uwarunkowane genetyczne, jako wynik nieprawidłowego
ułożenia płodu bądź jako następstwo działania matczynych hormonów. Każda z
teorii znajduje poparcie w obserwacjach i dotychczasowych badaniach.

teoria genetyczna
Potwierdza ją częstsze rodzinne występowanie dysplazji biodra, oraz częstsze
występowanie wady u dziewczynek ( 4-6 razy częściej niż w chłopców).
Prawdopodobieństwo zachorowania jest większe jeśli jedno z rodziców urodziło
się również z dysplazją, a znamiennie wzrasta przy dyzplazji stwierdzonej u
obydwojga rodziców.
teoria nieprawidłowego ułożenia w łonie matki
Tłumaczona tym, że ułożenie kończyny jakie występuje w łonie matki tj: zgięcie
i przywiedzenie w biodrze predysponuje do wychodzenia głowy kości udowej z
panewki.
teoria hormonalna
Stwierdzono, że hormony ciążowe (matki ) - relaksyna i estrogeny powodują
zwiotczenie torebki stawowej co predysponuje do rozwoju dysplazji.

<<początek
ROZPOZNANIE
Wczesne rozpoznanie dysplazji jest najważniejsze dla dalszego leczenia oraz
rokowania. Dlatego każdy noworodek powinien być badany prze doświadczonego
ortopedę, który w ocenie stawów biodrowych może wykryć objawy, które wskazują
na niedorozwój stawów. Im dziecko młodsze tym rozpoznanie jest łatwiejsze. Nie
wymagane jest wykonanie zdjęć RTG. W badaniu, które ortopeda wykonuje kładąc
dziecko na twarde i równe podłoże ocenia on stopień i symetryczność odwiedzenie
bioder, ich rotacje, ewentualne występowanie przeskakiwania w biodrach oraz
długość kończyn, ocenia stawy poprzez dotyk. Badaniem, którym posiłkować się
może ortopeda jest USG stawów biodrowych, które przy wprawnym wykonaniu potrafi
wykryć zmiany, które nie są uchwytne w badaniu ortopedycznym. Metoda, którą
posługuje się ortopeda nosi nazwę metody Graffa od nazwiska lekarza, który
wprowadził ten sposób diagnozowania dysplazji. Zdjęcie RTG jest coraz rzadziej
wykorzystywane w rozpoznawaniu dysplazji, z przyczyny wprowadzenie USG do
diagnostyki , oraz szkodliwości promieniowania rentgenowskiego.

PZDR,




Temat: A może nie zakładać rozwórki?
Hm, a gdzie te posty znalazłaś? U nas na forum takie posty to raczej wyjątek.
Owszem zdarza się, że rozwórki nie pomagają, ale jeżeli już tak jest, to przy
bardzo poważnej dysplazji ze zwichnięciem czy podwichnięciem(np. u mojej
córeczki). Jest wręcz przeciwnie jest mnóstwo postów, w których mamy piszą o
tym, jak dzieciaki szybko wracają do zdrowi. Dziecko zawsze warto zdiagnozować u
najlepszych ortopedów z doświadczeniem. Jeżeli bada je mało doświadczony
ortopeda, diagnoza może być mylna. USG zawsze powinien wykonywać doświadczony
lekarz ortopeda. Odczytywanie diagnozy ze zdjęcia z USG robionego przez innego
lekarza to pomyłka.

Niewielka wada to IIA+, reszta to dysplazja i wymaga leczenia, albo co najmniej
prawidłowej pielęgnacji.

Pokaż mi posty rodziców, którzy pisali, że dziecko męczy się w rozwórce
tygodniami i jest o wiele gorzej. Gorzej być nie może, co najwyżej wada może się
nie cofać, bo to zależy przede wszystkim od indywidualnych predyspozycji dziecka
i od doboru metody leczenia przez lekarza. Jeżeli dana orteza nie pomaga, dobry
i doświadczony lekarz nie pozwoli, żeby dziecko "męczyło" się w niej tygodniami,
tylko zmieni metodę leczenia. W pediatrii też taki sam lek oddziałuje inaczej na
inne dzieci przy takiej samej infekcji.

> No i wreszcie- moje 2 znajome zrezygnowały z rozwórki. dzieci (jedno ma 3l,
> drugie już dorosłe) są zupełnie zdrowe. W przeciwieństwie do innej znajomej,
> która po noszeniu szyny "dorobiła się" 3 operacji.

To drugie, dorosłe już dziecko wcale nie musiało mieć dysplazji. Kilkanaście lat
temu USG nie było popularne, a dysplazję rozpoznawano jedynie po nierównych
fałdkach (które nie są jej wyznacznikiem) i badaniem fizykalnym, które
wiarygodne nie jest. Zatem, to nie jest dobry przykład.
Co do tego 3 -latka, na jakiej podstawie wiadomo, ze dziecko rzeczywiście miało
dysplazję i jak wielka była wada. Może lekarz był naciągaczem (niestety zdarza
się dlatego zawsze doradzam konsultację u innego lekarza), może to była zwykła
dysplazja fizjologiczna, a lekarz był nadgorliwy? Poza tym nieleczona dysplazja
daje o sobie znać bardzo późno, bo dopiero w wieku dorosłym. Dzisiaj mnóstwo
dorosłych osób poddaje się zabiegom wszczepienia entoprotezy stawu biodrowego,
bo w dzieciństwie nie wyleczono dysplazji.

W przeciwieństwie do innej znajomej,
> która po noszeniu szyny "dorobiła się" 3 operacji. -

I wierzysz w to, że operacje były efektem noszenia szyny? Bzdury. Po prostu w
tym wypadku nie pomogła orteza. Ja sama znam taki przypadek, gdzie przy
obustronnym zwichnięciu stawów nie pomogła ani szyna, ani wyciąg - cóż zdarzają
się biodra oporne na leczenie zachowawcze. Tutaj pomogła operacja, ale nawet po
niej biodra dziewczynki były bardzo oporne na rehabilitację. Nie ma jednej
słusznej drogi leczenia, dlatego dysplazję powinien leczyć doświadczony lekarz.

Jak masz wątpliwości, to jazda do innych lekarzy . Na pewno znajdziesz takiego,
który wzbudzi twoje zaufanie i zajmie się twoją córeczką. Ja takiego znalazłam -
super lekarza i super człowieka. Tobie też tego życzę.




Temat: Czy ktoś już ma to za sobą?
Hej, my leczyliśmy obustronną dysplazję córki (IIb lewe biodro, IId
prawe) przez 3 miesiące (od 3.5 miesiąca do 6,5 miesiąca). Oto moje
rady dla rodziców którzy podejrzewają dysplazję u swoich pociech:
- jak najwcześniej trzeba wykonac usg, najlepiej w 4-6 tygodniu (my
szliśmy tokiem nfz i usg mała miała zrobione gdy skończyla 3
miesiące, potem były swieta, nowy rok i kolejne 2 tygodnie
stracone...)
- zweryfikować diagnozę u drugiego lekarza (najlepiej poleconego),
lepiej upewnić się jaki jest problem zanim unieruchomimy dziecko
- poduszka frejki jest mniej uciążliwa niż rozwórka koszli
(stosowaliśmy koszlę dopóki lekarz do którego poszliśmy prywatnie
nie stwierdził że przy wadzie Lenki (płytkie panewki) możliwe jest
leczenie frejką - to trochę tak jak w nosidełku, można ją wygodnie
trzymać na rękach przodem i tyłem, teoretycznie może leżeć na
brzuszku. Oczywiście dziecko ma unieruchomione nóżki i woli poduszki
nie nosić niz nosić - nasza córka przy każdym przewijaniu mocno
trzymało razem nogi i trzeba bylo dużej sprawności aby jej tą
poduszkę nałożyć jednak to i tak duzo lepsze niż koszla. Podobno
jednak Frejka nie pomaga przy zwichnięciu stawu.
- choć frejka zalecona była 24h/dobę my jednak czasem przy
przewijaniu pozwalaliśmy córce trochę pofikać, (aby się nią taką
fajniutką nacieszyć) jednak głównie w pozycji na brzuszku - podobno
to najlepsza pozycja dla kształtowania stawów biodrowych i już 1-
tygodniowe noworodki powinny ją ćwiczyć. Zresztą podobno każdy
rehabilitant powie ze dziecko musi trochę pomachać nogami.
- i jeszcze jedna, dość kuriozalna kwestia. Otóż nasza Lenka oprócz
dysplazji miała zdiagnozowaną asymetrie, na ktorą będzie
rehabilitowana. Jednak gdy byłyśmy u babci na wsi, sąsiadka
powiedziała abyśmy z tymi bioderkami (asymetrii nie widać tak przez
ubranie) pojechały na masaż do 'babki' tzn. starszej pani, byłej
pielęgniarki, że niby jej wnuczka też miała dysplazję i że
ta 'babka' pomogła na tyle że wnuczka nie musiała już nosić
poduszki. Wiecie jak to jest, tonący brzytwy się chwyta, chcemy
pomóc dzieciom więc i ja postanowiłam spróbować. Byłyśmy na masażach
jakieś 7 razy. Myślę że rzeczywiście pomagają, głównie na wspomnianą
asymetrię ale mam wrażenie że wspomagają też bioderka, no bo jak ma
być biodro prawidłowe skoro wyraźnie jest ułożone wyżej niż drugie.
Zresztą ta pani sama mi pokazała po 3 masażach że teraz już widać u
niuni obydwa dołeczki nad pupką a nie jak wcześniej tylko lewy
(czyli nad tym mniej dysplastycznym biodrem, wyleczonym poduszką już
po 7 tygodniach) i ogólnie jej ciałko jakoś się tak wydłużyło i
wyrównało. Jeśli macie taką możliwość, znacie taką panią, która
masuje dzieci, to wydaje mi sie, że czasem przy dysplazji masaże też
pomogą.

Na koniec życzę wytrwałości i nieustającej pogody ducha - nasza
udziela się dziecku przecież.



Temat: proszę o poradę na temat ZUMAFLUORU...
Dobry wieczor,
Moj pierwszy "kontakt" z tabletkami zawierajacymi fluor byl ponad 14 lat temu.
Tabletki nazywaly sie Fluorette. Urodzilam wtedy moje pierwsze dziecko, Krzys
przyszedl na swiat z dysplazja ( zwichnieciem ) stawu biodrowego, nie mam
pojecia czy jedno z drugim mialo cos wspolnego ale lekarze stwierdzili u niego
bardzo niski poziom hemoglobiny i zalecono mi podawanie mu zelaza w plynie.
Przypadkiem wspomnialam o tym Pani doktor - ortopedzie, ktora leczyla Krzysia
na to bioderko. To ona zwrocila moja uwage na problem i powiedziala jakie moga
byc skutki. Chodzilo o to, ze zelazo okropnie niszczy szkliwo nawet u
dzieciakow ktore nie maja jeszcze zebow moze doprowadzic w przyszlosci do wady
tzw niedorozwoju szkliwa. Przejela sie tym strasznie, bo w rodzinie ( daleka
kuzynka ze strony mojego meza ) mielismy juz przypadek niedorozwoju szkliwa. Ta
biedaczka w wieku 20 lat maial ponad polowe zebow juz pod koronami, nie
wspominajac o tym ile wczesniej przeszla tortur na fotelu dentystycznym - jej
zeby wychodzily ( i pierwsze i drugie ) z ubytkami szkliwa, niektore nie mialy
go prawie wcale i ledwo wychodzac z dziasla lamaly sie tuz przy nim. Zaczelam
szukac pomocy bo chcialam zaoszczedzic takich cierpien mojemu synkowi.
Przypadkiem pozalilam sie moje przyjaciolce mieszkajacej w niemczech, ona
opowiedziala mi o powszechnie tam stosowanej profilaktyce w walce z prochnica i
chorobami zebow, podala mi nazwe lekarstwa - skonsultowalam to z ortopeda i
neonanologiem pediatra ( zreszta tez zaprzyjaznionym ) i zaczelam podawac
Krzysiowi Fluorette po czasie zminilam tabletki na Zymafluor wtedy jeszcze
sprowadzalam oba te preparaty z niemiec. Krzys ma dzis ponad 14 lat, jego
ulubionym zajeciem jest siedzenie przed komputerem i zagryzanie chipsow i
roznych innych slodki rzeczy popija to wszystko fanta a po prochnicy ani sladu.
Corcia Agniesia ma 8 lat, od drugiego miesiaca zycia podaje jej Zymafluor i tez
ma sliczne zabki ( powoli zaczynaja wychodzic jej drugie ). Dzieciaki rozwijaja
sie rewelacyjnie pod wzgledem fizycznym - uprawiaj sport : Krzys gra w pilke
nozna a Agniesia chodzi na balet - jak i psychicznym. Nie zauwazylam u moich
dzieci obnizenia inteligencji, przeciwnie Krzys zaczol chodzic do najlepszego
prywatnego gimnazjum w naszym regionie, chodzi tam nie dlatego ze nas na to
stac tylko ze stypendium do tego gimnazjum bylo glowna nagroda w konkursie
matematycznam, ktory Krzys wygral. Jezeli chodzi o jakies przerosty kosci lub
zebow tez nie ma czegos takiego ( dzieciaki mialy kilka razy robione rtg
roznych czesci ciala przy okazji zwichniec i innych urazow. Mam wiele
znajomych, ktore za moim przykladem podaja swoim dzieciom Zymafluor i doszlysmy
do jednego wspolnego wniosku : rozniac miedzy naszymi dziecmi a ich
rowiesnikami jest taka, ze nasze nie maja problemow z zebami. Do dentysty
chodze z nimi raz na rok, Pani doktor nie bierze nawet za wizyte bo mowi ze
ogladanie takich zabkow to czysta przyjemnosc !!! Tylko raz interweniowala u
Agniesi usowajac jej juz pozadnie ruszajacy sie mleczny kiel. Kuzynka o ktorej
wczesniej wspominalam, 2 lata temu urodzila dziecko, jej lekarz ginekolog
wyslal ja na konsultacje stomatologiczna i obaj lekarze doszli do wniosku, ze
powinna zazywac Zymafluor w czasie ciazy !!! Powod byl taki, ze rozwijajace sie
dziecko "korzystalo" by z zapasow matki co doprowadzilo by jej i tak juz biedne
zeby do kompletnej ruiny a podaja Zymafluor dziecko "pobieralo" sobie potrzebne
skladniki z tych tabletek.
Tak wiec moja opinia o tym srodku jest jak najbardziej pozytywna, nawiasem
mowiac Krzys przestal przyjmowac Zymafluor jakies 9 lub 10 miesiecy temu kiedy
do ostatecznie wybil mu sie ostatni "dorosly" zab. Nalezy jedynie pamietac, o
odpowiedniej dawce i o nie podawaniu razem z produktami mlecznymi.

Kazda substancja staje sie dla naszego organizmu szkodliwa trucizna jezeli jest
dostarczana w zbyt duzych ilosciach i ulegnie przedawkowaniu - nawet niewinne
witaminki !!!

Swoja droga ciekawa jestem jakim epitetami zostane obrzucona za ta wypowiedz
przez Pana/Pania ;-))), z gory zaznaczam, ze nie bede wdawala sie w dalsza
wymiane postow z Ta osoba, poniewaz uwazam jej slownictwo za SKANDALICZNE i
NIEODPOWIEDNIE, a poza tym uzywanie w stosunku do rozmowcow TAKICH CIEZKICH
SLOW jest przejawem najwyzszego braku kultury.

Pani Beato, jest Pani mama malej istotki i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
nie zrobi Pani nic co mogloby Pani dzieciatku zaszkodzic - serce mamy zawsze
podpowie co jest dobre dla jej malenstwa. Jezeli ma Pani jakiekolwiek
watpliwosc co do stosowania tych tabletek najlepiej bedzie jak zasiegnie Pani
rady specjalistow. Z tego co wiem lekarze pediatrzy ( oprocz tych stosujacych
metody przedpotopowe ) przepisuja juz Zymafluor bez problemu, bo lepiej
zapobiegac prochnicy i innym choroba zebow niz je potem leczyc.

Zycze Pani wszystkiego najlepszego i wielu powodow do dumy z coreczki.

Joanna




Temat: Czy ktoś już ma to za sobą?
Koniec!!!
Wreszcie po 7,5 miesiącach leczenia brak dysplazji!!!!. A oto historia choroby.

U Nataszki wykryto zwichnięcie obu stawów biodrowych (typ IV) kiedy skończyła 5
tygodni. To był 25 styczeń 2006. Najpierw założono jej szelki Pavlika. Koszmar
trwający przez 5 dni. Nie mogliśmy ich ściągać, nie można było wykąpać dziecka,
wrzynały się w ciałko i absolutnie się nie sprawdziły. Całe szczęście
zauważyliśmy w porę, że jest coś nie tak i udaliśmy się do innego ortopedy na
konsultację. Lekarz wzbudził nasze zaufanie. Okazał się bardzo kompetentny,
kontaktowy i cierpliwy. Dokładnie wyjaśnił jakie leczenie zamierza zastosować i
nie czarował, że przyniesie ono efekty. Przez 2 tygodnie Natasza nosiła
poduszkę Frejki w celu rozciągnięcia mięśni. Kiedy skończyła 2 miesiące lekarz
założył jej szynę Koszli. Nie mogliśmy jej ściągać. Szybko nauczyłam się
obsługiwać dziecko w tym aparacie. Nawet ją w nim kąpałam. Szynę ściągał tylko
lekarz na cotygodniowej kontroli. Kontrole niestety nie należały do
przyjemnych. Nataszka strasznie płakała kiedy doktor "wykręcał" jej bioderka.
Niestety biodra choć nastawiały się łatwo nie chciały utrzymać się w panewkach,
które były za płytkie. Po 6 tygodniach Koszli diagnoza lekarza: szpital, wyciąg
i gips.

Do szpitala trafiłyśmy 3 kwietnia. Spędziłyśmy tam długe 12 dni z czego 10
Natasza wisiała na wyciągu. To horror, o którym nie chcę pamiętać. Nie można
dziecka wykąpać, wziąść na rękę, przytulić. Choć później, kiedy Nataszka
wisiała w pozycji w poprzek łóżeczka, każdą chwilę przy przewijaniu
wykorzystywałam na to, aby ją przytulić. Karmiłam piersią (co 2 godziny, w nocy
co 3)zwisając nad łóżeczkiem, a nawet przez dobę, wchodząc do niego i kładąc
się obok dziecka. Do dzisiaj bolą mnie plecy. Podziwiam matki, które wytrzymują
tam 6 tygodni.

Gips założony został 13 kwietnia. Koszmar. Horror. Tragedia. Natasza była w
gipsie od piersi po pół łydki. W kroczu niewielkie wycięcie, żeby mogła się
załatwiać. Pielęgnacja dziecka w gipsie wymaga trochę gimnastyki i opracowania
pewnych metod. Nataszka na piersi robiła luźne kupki. Żeby nie wchodziły pod
gips pod pupą przyklejałam do gipsu, wywijając ją na zewnątrz, wkładkę
higieniczną. Pod pozostała część gipsu wpychałam watę w rolkach i też
wywijałam. Podziwiam swoje dziecko za to, że tak cierpliwie znosiła te zabiegi,
które trwały dłużej niż zwykłe przewijanie. Była dzielna przez 6 tygodni
noszenia gipsu.

Po gipsie już było z górki. Najpierw szyna przez 6 tygodni, którą już mogłam
ściągać do kąpieli. Potem tylko na noc przez 2 miesiące. I w końcu dziś
diagnoza; biodra prawidłowe, typ 1B, obecne jądra kostnienia. Szyna do kosza.

To koniec. Nataszka jeszcze będzie pod opieką ortopedy, ale teraz to już będą
wizyty bezstresowe. Te 7,5 miesięcy szybko zleciało.




Strona 3 z 4 • Zostało wyszukane 211 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4