Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: działanie alternatora





Temat: Dlaczego Honda Accord nie ma komputera ??
no jak do srania jest niezbedny komputer to ja rozumiem - przepraszam, nie
sądziłem, ze masz tak zaawansowane potzreby, jak rozumie na podstawie jego
wskazań możesz sobie zplanowac gdzie zasadzisz kupala bo np lubisz to robić na
shellu a na bp nie to ma sens. przepraszam, naprawde nie sadziłem , ze tak
można sobie zorganizować życie. Respect.

Co do halogenów hehehehehehehehhe człowieku w jednej wersji sa a innej nie jak
wybierasz wersje bez halogenów -to znaczy ze za nie musisz zapłacic to takie
dziwne nie no naprawdę???? Nie ma filtra cząsteczek? i jak sadzisz dlaczego go
nie ma hehehe bardzo ciekawi mnie Twoja odpowiedź, a sprawdzałeś w opcjach
pytałeś heheheheh moze moga go dołozyć hehehehe tak jak assystenta parkowania -
no tu juz pojechałeś - 3 kumpli kupiło accordy o wszyscy dostali to gratis,
salon zamontował w cenie pojazdu, opierasz swą wiedzę widzę na folderach a nie
na doświadczeniu z zakupu auta.

na koniec RF -
Gość portalu: RF napisał(a):

> Potrzebny czy nie za taką cenę jaką trzeba zapłacić za Hondę to zenada.
tak zenada tez jest że nie daje np latarki z logo hondy do sprawdzania naciągu
paska alternatora w nocy - która to jest tak samo niezbedna jak w/w komp i
żenada moze byc jeszcze 1001 drobiazgów które gdzieś są a gdzies ich nie ma
schowek pod siedzeniem czy jakiś potrójny podłokietnik itd itd

> Wiele firm oszczędza na takich rzeczach jak wskaźnik temperatury cieczy
> chłodzącej itp a nawet w Ładzie Samarze był np voltomierz i ekonometr więc
> dziwne, że drogie pojazdy pozbawione są tak pożytecznych wskaźników.
Wiesz po co był voltomierz w ładzie? naprawdę jak te wszytkie gadżety cię tak
kręcą jaki pozytek miałbyś z voltomierza w accordzie? heheheh litości

> Mojego kolegę irytuje w Audi że nie ma kontrolki włączonych świateł mijania
> więc w dzień często ma kłopot ze stwierdzeniem czy je włączył czy nie.
A ma wyłacznik świateł ? i nie widzi czy jest on/czy off? gratuluje problemu.

> Co do komputera to gadżet czy nie ale ja dzięki niemu wiem na których
stacjach
> oszukują na liczniku dystrybutora paliwa
Brawo! Jak duze to przekręty sa? znasz dokładność pomiaru twojego kompa? jak
tankujesz to masz pusty bak i lejesz pod korek az sie przeleje tak? ach jasne

>i podoba mi się, że odpalając samochód
>
> mam informację o stanie oleju
hehheheheheeh dobre , pali ci się "oil ok" - no jasne super, w każdym aucie
jest taka kontrolka tylko działa odwrotnie pali się jak jest nie OK.

>a co do przewidywanego odcinka przejazdu to
> oczywiście jest tylko szacunkowe bo w oparciu o dotychczasowe warunki jazdy,
> które na kolejnym odcinku mogą być diametralnie inne np korki czy szybsza
jazda
> .
> Niemniej chwilowe wskazanie może służyć jako ekonometr i można się nauczyć
> bardziej ekonomicznego stylu jazdy a średnie spalanie mamy bez liczenia.
Dokładnie masz rację, wystarczy 15 do 20 sekund by to wiedzieć, i zrozumieć
jaki zakres obrotów na jakim biegu jest najlepszy a potem to się czuje i nawet
obrotomierz nie jest konieczny, wiekszość kierowców słyszy kiedy zmieniać biegi
znam oczywiście takich co mając i kompa i obrotomierz zmieniaja zdecydowanie za
nisko oczekując super niskiego spalania ale to inna bajka

> Użyteczna też jest informacja ile paliwa spalił silnik od tankowania w
sytuacji
>
> kiedy jadę na rezerwie więc nie uważam komputera za gadżet.
Tak to bardzo uzyteczne.

> Na szczęście można takie ustrojstwo zamontować do auta wcale nie dużym
kosztem
> tylko czemu nie zrobi tego fabryka?
ALez zrobi tylko te głupki skośne jeszczena to nie wpadły i pewnie z rok albo 2
zajmie im dojście do tego jakie to pozyteczne jest.






Temat: Skoda 120L z oryginalnym przebiegiem 40 tyś.km!
anom55555 napisał:

> Mam możliwość kupna Skody 120L z 1988 roku z przebiegiem 40 tyś.km. Przebieg
> jest na 100% oryginalny,sprzedającym jest starszy Pan,który jest pierwszym
> właścicielem. Podobno po kapitalnym remoncie silnika,blacharka w dobrym
> stanie,tylko atrapa chłodnicy urwana.

Spokojnie, tylko się nie napalaj...

Weź kogoś z chłodnym umysłem na oględziny.
Najlepiej znającego się na czechosłowackiej technice.

Jeżeli rzeczywiście samochód ma przebieg jedynie 40 tys. km, to silnik padł
przedwcześnie, zapewne wskutek braku serwisu. Przypuszczam, że właściciel nie
wymieniał oleju raz do roku, tylko o wiele rzadziej. A powinno się wymieniać
olej NIEZALEŻNIE od przebiegu.

Nie cieszyłbym się "podobno" remontem.

Jeśli masz poważne zamiary, to potwierdź czy rzeczywiście silnik miał robioną
naprawę główną. Wybierz się z kurtuazyjną wizytą do warsztatu, który robił
remont. Żeby zobaczyć, czy firma ma pojęcie, możliwości i dobre podejście.
Przykłada się do każdego sprzętu, nie dzieląc klientów na auta nowsze zachodnie
i starsze pozostałe. ;) Jeśli usłyszysz stwierdzenie, że zrobili
remont "dobrze, jak na Skodę", to znikaj stamtąd czym prędzej i zapomnij o tym
aucie. :P

Drugorzędną rzeczą jest czy silnik miał robiony remont.
Pierwszorzędną jest JAK STARANNIE ten remont wykonano.

> Jest jednak minus,że samochód parę lat stał i nie był jeżdżony.. jak to może
> wpływać na jego stan techniczny?

> Powiedzcie ile według Was jest wart ten samochód i jakie mogą być z nim
> problemy jeśli ma taki mały przebieg,ale za to stał tak długo..

Pewne elementy - np. gumy, uszczelki, tuleje gumowo-metalowe - starzeją się
niezależnie od przebiegu.

Po kilku latach bezruchu, pojawią się na 80 % problemy ze sprawnością hamulców
(nierówne działanie, klocki ocierające o tarcze). Zaciski hamulcowe z przodu
będą wymagać rozbiórki, rozruszania, wypacykowania tłoczków dedykowanym smarem,
a być może wymiany uszczelnień.

Niektóre części nie znoszą długotrwałego bezzruchu (np. łożyska i linki).

Stąd mogą się wziąć usterki typu piszczące łożyska alternatora, zacinający się
automat rozrusznika, nieczynny hamulec postojowy, etc.

> Jaką cenę byście za niego zapłacili?

Jak najniższą. :P

Jesteś jak pacjent żądający diagnozy i rachunku przez telefon.
Dobry lekarz nie podejmie się takiego wyczynu. :PPP

* * *
Jeżeli to ma być samochód do codziennej jazdy, to nie liczyłbym na jego
bezawaryjność w pierwszych miesiącach. :/

Na pewno trzeba będzie najpierw nadrobić zaległości serwisowe po poprzedniku,
usunąć parę (oby tylko) usterek, "wyprowadzić" Skodę na ludzi. :PPPP

Na koniec pocieszę.

Jeżeli dba się o ten samochód, nie sztukuje tylko naprawia, reaguje się szybko
na zaczątki defektów zamiast czekać aż "klęknie", to taka Skoda jeździ latami
bez żadnych przykrych niespodzianek.





Temat: FACHOWCY ! Mondeo 1.8 na TAXI ? PORADŹcie !!!
O! Szalenie ciekawe doswiadczenia!
Np. wymienilem raz we FORDzie te, no, takie gumy w wahaczach, bo stukal.
No i okazalo sie, ze oryginalne czesci maja luz i ... dalej stukaja. He he he.

Albo inne, o! Silnik sie grzal, to wymienilem chlodnice, termostat, pompe, a
potem jeszcze obie glowice dla pewnosci. No i przestal sie grzac. Ale zaraz pekl
kompresor od klimatyzacji. Tak. Acha, po kompresorze polecial taki maly
zbiorniczek od wspomagania. Potem spalila sie wtyczka od alternatora. Acha,
potem sie urwaly te wahacze, co wymienilem te gumy. He he he. Co potem?

Czekaj, akumulator trzeba bylo wymienic, bo sie stary zagotowal, bo od tej
wtyczki sie no wiesz, cos z pradem stalo i zepsul sie komputer.
Zaraz, zaraz. Po komputerze wymienilem takie fajne teleskopy od maski.

No a po teleskopach padla transmisja. Miala prawo. W koncu to FORD.
A ja zrozumialem to dopiero wtedy, jak padla. He he he.

Czekaj, jeszcze silnik od wycieraczek wymienialem, nagrzewnice rozerwalo
(zrobilem bypass), sterowanie klimatyzacja sie spalio (dzialala na stale, bez
regulacji) jeszcze w miedzyczasie zegary sie zepsuly i przestal dzialac
predkosciomierz, ale to byl drobiazg, wiec nie naprawialem, bo co mnie to
obchodzi ile jade, w koncu szybciej jak inni nie pojade, nie?

Wskaznik poziomu paliwa nie dzialal juz jak go kupilem, wiec zadna strata,
wiedzialem co biore i braly galy co widzialy. He he he. Auto mialo 2 lata i
kosztowalo $3000. To byla TZW. "okazja" he he he.

Wiesz, potarguj sie z tym frajerem od Mondeo i powiedz mu, zeby ci za holowanie
na zlom zaplacil, bo FORD to auto, ktore trzeba uwazac za niepewne i mozesz do
domu nie dojechac! Acha, tylko potem nie miej pretensji do sprzedajacego!

To nie jego wina! To FORD. Ha ha ha.

A! Bylbym zapomnial, tam bylo takie fajne oryginalne radio. Zepsulo sie chyba w
pierwszym tygodniu jazdy, to sie nie zdazylem nacieszyc, tylko musialem zalozyc
swoja Alpine. No i jak zalozylem te Alpine, to sie rozlecialy glosniki i zaczelo
pierdziec.

Co tam jeszcze, o! O hamulcach nie pisalem, bo zapomnialem. To fajna sprawa, te
hamulce. Za duzo by gadac, musialem wymienic zaciski na nowe z przodu, bo
ciekly. W koncu mialy prawo, auto mialo bodajze 50,000 mil! To strasznie duzo na
FORD.

Przy okazji ABS sie zapowietrzyl i mialem klopoty z wyprzedzaniem, bo sie kola
blokowaly. A, pomylilem kolejnosc - to bylo zanim zaciski wymienilem. Bo sie od
tego ABS zaczelo, bo plynu nie dolalem, taki juz glupi bylem, ze wierzylem, ze
dojade, gdzie chce.

Zamki nawet dobrze dzialaly. To - bez zarzutu. Ale szyby sie w drzwiach
poprzekrecaly. Najpierw ta od kierowcy, huknalo cos i wpadla do srodka, a potem
prawy tyl. To samo, tylko nie od razu wpadla.

Fordy maja wygodne fotele w poczekalni w serwisie autoryzowanym. To sobie
odpoczniesz. He he he he he.




Temat: Zagadka Świąteczna
Zagadka z podtekstem, jak rozumiem.
Właściwie to tajemnica poliszynela, gdyż powszechnie wiadomo,
że Dziennik należy do niemieckiego wydawnictwa.

A co chciałeś przekazać w ten sposób?
Że oto gazeta, która należy do Niemców, będzie pisała pod dyktando niemieckiego
wydawnictwa. Pewnie niemieckich nacjonalistów, neonazistów, którzy będą
naciskać, co i jak mają pisać.
Absurd. Należymy do Europy, UE i wydawnictwo zza Odry może kupić,
ma prawo wydawać gazetę w Polsce.
Zawsze możesz złożyć pozew, jeśli cokolwiek obraziło ciebie
w tej gazecie. Dla mnie Dziennik jest otwartą na dyskusję, bardziej liberalną,
raczej obiektywnym dziennikiem.
I chyba brak jest tej misji, którą zadała sobie Gazeta Wyborcza.
Dla jednych to duży plus, dla drugich minus.

20 lat, a my dalej, przynajmniej niektórzy, uczą się życia w świecie
kapitalistycznym. Tak to już jest współczesny świat ułożony.
GM kupił niemieckiego Opla, Niemcy produkują w Hiszpanii Seata,
a Rosjanin kupił londyńską drużynę.
Świat staje się globalną wioską, a w każdej dziedzinie życia uwidoczniony jest
kosmopolityzm.
Samochody są międzynarodowe. Ford amerykański ma belgijskie opony,
tapicerkę, hamulce, natomiast gaźnik, sprzęgło, akumulatory
w Anglii, z Holandii jest sprowadzany lakier, Norwegia dostarcza kołnierz rury
wydechowej, Japończycy dostarczają rozruszniki
i alternatory itd.
Mamy produkty międzynarodowe i jak komuś przeszkadza to czy owo,
dla mnie to jest symptom małomiasteczkowego zaciemnienia, człowiek, który żył
iluzjami, że nawet banany są polskie, nagle się ocknął, bo dowiedział się, że
banany są sprowadzane do Polski.
Tak to już jest, że bogatsi kupują biedniejszych.
Dokonaliśmy wyboru, przeobraziliśmy się z kraju komunistycznego w
kapitalistyczny, więc musimy przyjąć główne zasady kapitalizmu,
a nie zamykać się i mówić, że nie, Nie będą nam Niemcy kupować polskich gazet.
Może warto było się lepiej uczyć w liceum, pojechałbyś na wymianę uczniów do
Niemiec, może byś zrozumiał, że obecne Niemcy
to nie III Rzesza, a Hitler nie jest już kanclerzem Niemiec.

Ja wiem, o co ci chodziło, że w Niemczech, tak jak w innych krajach
europejskich, zapomina się lub specjalnie się pisze o polskich obozach
koncentracyjnych.
I tu jest problem, bo Polacy nie potrafią należycie bronić
swoich racji, sprzedać się. Gdyby ktoś napisał, że to żydowskie obozy
koncentracyjne, Żydzi wywołaliby
burzę, do sądów wpłynęłyby roszczenia na kilka milionów dolarów, a Polacy co robią?
Polacy nagłośnią to w polskich mediach jedynie, ambasador wyśle notkę
protestacyjną i na tym sprawa się kończy.
Jednak sprowadzenie wszystkiego do jednoznacznych wniosków, jest prymitywne,
myśl o to twoja sprowadza się do tego, że oto Niemcy wydają w Polsce gazetę,
więc pewnie zaczną nawoływać do powrotu
Śląska, Pomorza, Mazur do Niemiec, zaczną wybielać nazistów.
A słyszałeś kiedyś o Instytucji im. Goethego, również działa
w Polsce, może również to naziści, a Instytut austriacki mieszczący się w
głównym gmachu Uniwersytetu, pewnie to Piąta Kolumna neonazistów.
Spróbuj kiedyś wyjechać poza gminę, poznać świat, zobaczyć Uniwersytet
Wrocławski chociaż raz. Może zrozumiesz, że nie warto, wręcz nie można się
zamykać w czterech ścianach, a nawet polscy nacjonaliści nieświadomie korzystają
z kosmopolitycznych dóbr.

Może najpierw przytocz jakiś tekst z Dziennika, nawołujący
do nienawiści do Polaków, cokolwiek, o co mógłbyś oprzeć swoją pseudo-zagadkę.
Jak na razie, to zagadkę swoją sprowadzasz
do poziomu przedszkolaka, który bawi się w wojnę.



Temat: Gentleman, Start Your Engines!
Gentleman, Start Your Engines!
Na wstępie podziękowania za poparcie, które otrzymałem od czytelników Forum
przy okazji pisania "Wielkiej smuty". Dzięki niemu na ostatniej stronie
nowego ŚM znajdziecie mój tekst, a w przyszłości być może następne. Dziś
rewanżuję się rozpoczynając nową opowiastkę.

Powinna zacząć się od testu nowego motocykla. Przy czym motocykl nie jest
nowy bo ma tyle lat, co moi najmłodsi studenci. A ja po 11 latach czytania
motocyklowych świerszczyków rzygam na techno-poetyczną elokwencję testów.
Więc będę się streszczał, bo wiem, że nie uniknę tej samej pułapki.

W 1987r. pierwsza Yamaha FZR 1000 została supebikiem roku w Niemczech.
Właściwie trudno się dziwić - zobaczcie jak wyglądał wtedy gsxr 1100. W
tamtych czasach nieco inaczej definiowano pojęcie pure sport, a taką właśnie
naklejkę przylepili na owiewce.
Na bikez.com ten model w swojej kategorii zbiera punkty za silnik,
bezawaryjność (ciekawe dlaczego rozpadł się alternator?), ucieszność (fun-
factor), i relację ceny do wartości. Ponadprzeciętnie również nadaje się do
jazdy torowej (yes, yes, yes!). Oddaje za to pole w kwestii kosztów
utrzymania (co – 5000 w serwisie to dużo?), jazdy terenowej (możliwy wjazd,
niemożliwy wyjazd), turystyki (who cares?), prawdopodobieństwa wypadku
(Ciekawe jak to mierzą? Może jako funkcję prędkości maksymalnej?). Last but
not least dostaje zasłużone baty za design & look.

Wyjechałem z warsztatu i przez pierwszy kilometr musiałem bardzo uważać, żeby
się nie posikać ze strachu. Po pierwsze tylni hamulec nie działał. To znaczy
zadziałał, kiedy go w końcu znalazłem i przestałem wyciskać sprzęgło. Po
drugie masa: skuter skręcał - Yamaha wpływała jak parowiec na Missisipi.
Wprowadzenie w zakręt wymagało pracy koncepcyjnej jeszcze na prostej, a już
zdążyłem zapomnieć jak się to robi. Po trzecie prawy nadgarstek odzwyczaił
się od precyzji ruchu, a przyzwyczaił do dwóch położeń – „zamknięte”
i „opór”.

A potem przyszedł drugi kilometr i stałem się szczęśliwym człowiekiem.
Przejechałem przez dziurę odruchowo podnosząc tyłek w górę – niepotrzebnie.
Wjechałem w koleinę – nic. Minąłem się z motocyklistą – pomachał. O, to znów
jesteśmy kumplami? Jak jeździłem skuterem, to nie chciało Ci się podnieść
nawet środkowego palca. Zjechałem na obwodnicę – 260 na liczniku. Hmm – więc
jednak zdławiona wersja. Ale chyba nie potrzebuję następnych 35 koni na
razie, co?

Podjechałem do skupu złomu i wjechałem na wagę.
- Nie jest na sprzedaż – uprzedziłem właściciela interesu.
Za 5 peelenów zważył Yamachę – 233 kg z paliwem.
- Ale wiesz pan, to 25-tonówka, mogą być odchyłki, zaznaczył lojalnie.

Reasumując:

Minusy - miękkie zawieszenia, duża masa, 5-biegowa skrzynia biegów. Całości
dopełniają kierunkowskazy jak packi na muchy, dziwaczna 18 calowa tylna
opona, przełączniki z odkurzacza Predom i kranik paliwa od motorynki.

Plusy - świetna stabilność w zakrętach (być może z racji pochylonego do
przodu silnika dociążającego przód), komfortowe wybieranie nierówności,
porażająco elastyczny silnik (trójka wyrywa nogi z butów).

Przeróbki poprzedniego właściciela w klasycznym stylu szwajcarskim -
absurdalnie wysoka kierownica zakończona najtańszym lusterkiem świata. Żeby
się zmieściła podcięto owiewkę i usunięto oryginalne lusterka. Działa mi to
na nerwy i postaram się do wiosny przywrócić poprzednie rozwiązanie. Obniżone
siodło już mi tak nie przeszkadza.

cdn




Temat: Ogrzewanie postojowe!
> Aha i czy ktos sie orientuje jaka jest tego cena?

Widełki cen są w granicach (+/-) 400-5000 PLN, zależnie od typu
systemu.

Mówię o urządzeniach sprawdzonych firm, bo za 150 PLN można mieć
produkt firmy Krzak z Allegro. Też będzie działać, ale z krótszą
żywotność.

Układ podgrzewania za 150-400 PLN składa się ze zwykłej grzałki 230V
w płaszczu wodnym silnika lub w misce olejowej, z gniazdkiem
wyprowadzonym na zewnątrz samochodu.

Wystarczy to uzupełnić mechanicznym programatorem-wtyczką do
gniazdka i nie trzeba wstawać w nocy, żeby włączyć.

2 godziny grzania podnoszą temperaturę silnika o około 50'C w
stosunku do temperatury otoczenia.

To tani i dość dobry sposób. Zasilanie zewnętrzne (z gniazdka) ma
zalety i wady.

Wady:
- Nierównomierne rozprowadzanie ciepła w silniku, ale dość szybko
niwelowane po starcie przez pompę cieczy.
- System jest użyteczny tylko w zelektryfikowanym garażu.
- Trzeba zawsze pamiętać, żeby odłączyć samochód od prądu przed
startem!
- Rachunki za prąd pewnie wzrosną, bo grzałki mają zwykle po 600-
1500W mocy. Acz energia wciąż jest dużo tańsza niż paliwo.

Zalety:
- Cena.
- Łatwy i nieinwazyjny montaż w samochodzie. Najpoważniejszą
ingerencją bywa zastąpienie jednej zaślepki w bloku silnika grzałką.
- Układ nie obciąża akumulatora samochodu.

* * *
System za 5000 PLN będzie "kombajnem". ;)

Z nagrzewnicą postojową zasilaną benzyną z baku (zużycie 0,1-0,3 l/1
h), automatycznie włączającą się według ustalonego programu, lub
odpalaną pilotem z domu. Podgrzewającą układ chłodzenia i
jednocześnie uruchamiającą dmuchawę nawiewu powietrza, aby
rozprowadzić ciepło po kabinie.

Zalety:
- Nagrzewnica benzynowa pozwala dużo prędzej podgrzać silnik i
wnętrze. Ciepło jest rozprowadzane równomiernie.

Wady:
- Koszty zakupu, skomplikowany montaż w używanym samochodzie.
- Rozbudowane ogrzewanie postojowe jest pożeraczem prądu z
akumulatora. Dlatego w praktyce nie spisuje się w autach używanych
na odcinkach krótszych niż 3-4 km. Na tak krótkim odcinku alternator
nie odbuduje ubytków energii. Bilans energii elektrycznej pozostanie
ujemny i akumulator trzeba byłoby doładowywać co kilka dni. Im
starszy system, tym więcej prądu pożera.

Są systemy pośrednie, prostsze, a także takie, które podgrzewają
tylko kabinę.

> I czy w ogole warto sie w to bawic?

Warto!
Szczególnie jeżeli planuje się długie "małżenśtwo" z samochodem. Bo
to bardzo oszczędza ruchome elementy silnika cierpiące podczas
zimnych "suchych" startów.

Im bardziej paliwożerny silnik, tym większe oszczędności paliwa.

Moim zdaniem, to znakomita alternatywa dla posiadaczy diesli i dla
osób, które boją się kombinować z instalacjami LPG.

Chociaż największym problemem później - po zamontowaniu
podgrzewania - jest to, czy użytkownikom samochodu chce się w ogóle
w to bawić, programować, włączać...

Dla wielu to zbyt trudne. :P



Temat: Punto II - wiosenne remonty
atlon napisał:

1. Rozrząd - przebieg mały, ale chyba czas wymienić, bardzo bym prosił o
> podanie jaki producent, model, orientacyjna cena
> 2. Pompa wody - jak wyżej

Nie wydaje się by była taka potrzeba, radziłbym zdjąć obudowę i obejrzeć pasek,
jak nie ma jakiś nadzerek, spekań itp. i naciąg jest ok , to powinno grać. Co
do pompy to jeśli nie ma wycieków to przy tym przebiegu jeszcze pojeździ.
Szkoda kasy, rozrząd plus pompa to zapewne min. 300zł na części + robota. A
wydaje się o ile jesteś pewny przebiegu, to do nastepnej wiosny napewno
dojedzie.

> 3. Świece

Jak najbardziej i przejrzyj cały układ wysokiego, kable cewki itd. wszystko
przeczyść i zakonserwuj np na styki ja daje wd40 a na kable silikon w spraju.

> 4. Płyn hamulcowy i chłodniczy chyba też wypadało by wymienić, jaki zalać,
> ile tego płynu wchodzi.

Chłodniczy (~3,5 l) mozesz sobie darować o ile jest klarowny a w układzie nic
nie było robione. Natomiast warto popatrzeć na termostat (sprawdzić czy działa
poprawnie). I cały układ czy nie ma wycieków luzów na objemkach itd.

Hamulcowy jak najbardziej w zasadzie powinno się to robić zawsze przy okazji
wymiany klocków/szczęk (min co 2 lata) potrzebujesz około 0.7 - 0.9 l na
wymianę. Wymieniaj przepompowując przez odpowietrzniki cylinderków aż schodzi
czysty. Wymiana tylko w zbiorniczku jest bez sensu. Obejrzyj dobrze tarcze.
przy małych przebiegach może być tak, że tarcze bedzie trzeba wymieniać już
przy pierwszej zmianie klocków, one poprostu dostają w kość od soli zimą i
zużywaja się raczej sezonowo niż przebiegowo.
No i jak hamulce to i ręczny, wiadomo linka, ciegna wszystko wyczyścić i tam
gdzie tylko trze nasmarować. W tyle są pewnie bębny więc nie zaszkodzi zdjąć
wyczyścić i posprawdzać stan sprężyn przesmarować dźwignie itd. Nawet jak jest
ok to przynajmniej ocenisz szczeki i zaplanujesz kiedy trzeba je wymienić.
> 5. Olej, filtr oleju oczywiście też do wymiany, jeżdzę na Mobilu 5W50.
No i poszukać wycieków czy nie ma, także ze skrzynki !
> 6. Filtr powietrza też do wymiany.
Przy okazji tych robót też filtr paliwa ale także czyszczenie dolotu
przepustnicy silnika krokowego i wszystkich mechanizmów, linka gazu, sprzegła
itd. Roboty na parę minut a pozwala uniknąć przykrych niespodzianek np. na
wakacjach. Jak mowa o powietrzu to jeśli jest, także filtr kabinowy, a przy tej
okazji masz na wierzchu mechaniżm wycieraczek któremu też nie zaszkodzi
oczyszczenie i nasmarowanie.
> Na co jeszcze zwrócić uwagę, co może być do wymiany.
Do wymiany zapewne nie wiele ale dobrze umyj auto szczególnie spód (no i
przedział silnika) i sprawdź zabezpieczenia antykorozyjne oraz drożnośc
wszelkich odpływów z nadwozia, drzwi itd. A przy tej okazji oczywiście też
całe zawieszenie czy nie ma np.luzów. Układ wylotowy spalin pod kątem mocowania
no i oczywiście szczelności.
Pasek alternatora czy naciąg ok, Wszelkie kabelki itp czy są pomocowane i czy
nie dyndają lużno albo gdzieś się nie przecierają. Napiecie ładowania i stan
samego akumulatora.
To może wydawać się dużo, ale taki wiosenny przegląd powinien pozwolić
przejechać spokojnie autkiem do zimy te średnio 10-15 tyś. A przy odrobinie
wprawy to jedno/dwa popołudnia w garażu.




Temat: Ani słowa o fragsie :)
> O ile mnie pamięć nie myli, to silnik diesla wymyślił był Rudolf
> Diesel (1858-1913), nie da się ukryć, że Niemiec. Wymyślił w 1892,
> opatentował w 1893. On też pierwszy (chyba 1902?) zaproponował
> biopaliwo do swoich silników - olej z orzeszków ziemnych.

A ktoś zaprzecza? Mówimy o dokonaniach niemieckich PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ. Że
byli naukową i twórczą potęgą wcześniej sam pisałem.

> "BMW oferuje pierwszy na całym świecie 3-litrowy sześciocylindrowy
> silnik rzędowy w technologii Twin Turbo z bezpośrednim wtryskiem
> benzyny drugiej generacji zarówno w nowym BMW serii 3 Coupé, jak w
> limuzynie i touringu serii 3.

To znaczy co jest pierwsze w świecie? Że 6 cylindrowy z wtryskiem bezpośrednim?
:))) Równie dobrze mogliby napisać ze pierwszy w świecie pomalowany od spodu na
żółto. Ten sam rodzaj nowości :)))

Silnik benzynowy z bezposrednim wtryskiem paliwa do komory spalania zrobiło
Mitsubishi i zastosowało w modelu Carisma. Potem własną technologię (ale już nie
było to oczywiście pierwszeństwo) opracował PSA (Peugeot + Citroen) i zaczął
montować w modelach seryjnych. Niemcy (bodaj BMW pierwsze) obudzili się jakieś 2
lata potem :))

> Firma BMW podkreśla swój potencjał techniczny także innowacją
> zwiększającą zarówno wydajność, jak i dynamikę jazdy: inteligentną
> regulacją wytwarzania prądu. Pozwala ona przesunąć wytwarzanie
> prądu dla sieci pokładowej na fazy hamowania silnikiem i hamulcami.
> Natomiast w fazach ciągu alternator pozostaje bierny. Dzięki temu
> więcej energii może być przetworzone na dynamikę jazdy na przykład
> podczas przyspieszania. Nowa technologia przyczynia się do
> wydajności i dynamiki nowoczesnych silników BMW."

Czytałem :) To nie jest żadna nowość ani niemiecki patent. Już od lat tramwaje
elektryczne i elektrowozy kolejowe zwracają do sieci energię elektryczną podczas
hamowania. Nawet co lepsze modele zdalnie sterowane potrafią ładować akumulator
podczas hamowania śmigłem. Tak więc jest to kolejna niemiecka pseudo-innowacja.
Już od dawna w wielu samochodach np kompresor klimatyzacji jest odłączany od
napędu gdy zachodzi potrzeba pełnego wykorzystania mocy albo jego ciągłe
podłączenie byłoby nieefektywne. To nie żadne przełomowe rozwiązania, tylko
zwykłe elektroniczne sztuczki na miarę płynnej regulacji prędkości wycieraczek :)))

[z serwisu
> motoryzacyjnego, na który zwróciłem kiedyś uwagę, w całej relacji o
> pierwszeństwie rozwiązań BMW było dużo więcej].
> BMW = Bayerische Motor Werke. Niemiecka firma :)

Wszystkie gazety motoryzacyjne w PL to organy propagandy niemieckiej
motoryzacji. Jak widać działa.
Pamiętam kiedyś artykuł o najnowszym raporcie TUV. Z raportu wynikało, że w
większości klas prowadzą Toyoty a wyższe modele francuskie nie ustępują jakością
niemieckim odpowiednikom. To nie przeszkadzało autorowi zamiescić wewnątrz
artykułu zdjęcia z wnętrza jakiegoś warsztatu, gdzie na podnośniku wisiała
Corolla. A na okładce było zdjęcie jadącego ZX-a, za którym leżał na drodze
tłumik, który oczywiście właśnie był odpadł.
Życzę dobrego samopoczucia :)))




Temat: Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swoim...
> Z tą amortyzacją to trochę nie tak. Dlaczego? Otóż o ile nie robimy dużych prze
> biegów (powyżej 20-30 tys. rocznie - zależy od pojazdu) to koszty amortyzacji d
> la samochodu, który stoi na parkingu i który jedzie są niemalże takie same.

To demagogia.
Gdyby autobusy odstawić do zajezdni to amortyzacja również byłaby ta sama.
Zrozum ze w cenie biletu jest amortyzacja.
Odejmijmy ją i wtedy porównajmy koszty dojazdu.

> t. Z reguły przy normalnym użytkowaniu to się pokrywa - np. rozrząd wymieniamy
> z reguły co 5 lat lub 100 tys. kilometrów.
Bzdura. Na przeglądzie mechanik ogląda pasek o małym przebiegu i zakłada go z
powrotem po ocenie zużycia.
Podobnie jest z olejami itd . Producenci chcą zarabiać i namawiają do zbyt
częstych wymiany części.

co 3 lata montujemy
> nowy tłumik itp.
Ale naciągasz.
Rzemieślniczy chłam spawany zamiast zagniatania wytrzymuje więcej nawet przy
częstej jeździe.
Auto które stoi więcej niż jeździ może nie wymieniać tłumika 15 lat i więcej.

> Jedyna różnica to taka, że w mało jeżdżonym aucie mniej się zużywa zawieszenie.
Wszystko się mniej zużywa.
Opony , zamki, wyciearczaki, rzorósznik, akumulator , zarówki, uszczeki
drzwiowe, tłumik, silnik, alternator, wszystkie paski , cała elektryka licząć od
styków w przełącznikach po konstrukcje plastikową dźwigni. Zuzycioe tapicerki,
klamek , nawet okładizny pedałów.
5% elementów sie tak samo zuzywa jak kolektory wydechowe, czy chłodnica, węże
ale i ich czas pracy zależy od "przygod " na drodze typu wstząsy ,skoki
temperatury itd.
NAwet szya sie bardziej zuzywa przy jeździe.

Ale co to za porownywanie "od tyłu".
Amoryzacji autak nik nie wlicza.
Analizujac koszt dojazdy do innej miejscowości liczymy tylko paliwo bo przecież
za autko już zapłaciliśmy.

W Japonii koszty utrzymania miejsca parkingowego bywają wyższe niż cena autka.
Takich kosztów jak budowa garażu przy domu , myjni ubezpieczeń nikt nie liczy.
To własnie one są stałe i zachęcaja do czestego korzystania z auta ale ktoby je
brał uwagę przy porównaniach ?
Zresztą osoby zamożne nie robią porównań. One będą jeździć autkiem nawet jak UM
da darmową KZ lub będzie dopłacał do biletu.
Osoby biedne nie liczą amortyzacji bo mają tanie autka a a na nich oszczędzają
na przeglądach czy parkowaniu.
Trzeba z parkowaniem tak jak z systemem podatkowym zrobić progresywne opłaty za
parkowanie. Potem podniść opłaty (ewentualnie zmniejszyć) aby dopasować "popyt
do podaży" miejsc parkingowych.
Zmniejszy się cheć płacenia za parkowanie to trochę zmniejszy się chęć
posiadania autka.

To idiotyzm ze miasto zarabia groszowe sprawy ( chyba kilka milionów) za
parkowanie aut a pakuje 100 mln (?) w dotowanie MPK.
Należy natychmiast przestawić relacje.

Wydaje mi się ze mozna osiągnac taki poziom cen że opłaty za parkowanie
wystarczą na utrzymanie MPK.

Obecnie postawienie problemu na głowie powoduje ze miasto oszczędza na MPK 6-7
mln a bez zmrużenia okiem wydaje corocznie 560 mln na remonty drog.
Kiedyś miasta zarabiały na mycie, a dziś dokładają do transportu czyli okłamują
bo gdzieś tę kasę muszą zabrać.
My nie wiemy sad zabierają a tak kołami swych aut decydowalibyśmy ile damy się
złupić aby KZ się rozwijała i była szybsza poprzez udrożnienie ulic.
dziś UM i policja rozkładają ręce jak auta parkują na trawnikach i zakazach.

Podtrzymywanie tego stanu się zemści , zresztą już Wrocław wygląda tak że
wstydzę się co pokażemy na Euro2012.

Komunikacja aglomeracyjna czyli wspólne bilety i organizacja kolei i KM dalej
tylko w obietnicach.

Tymczasem mamy gotowe od ponad stu lat super estakady bezkolizyjne umieszczone
nad ulicami. Koszt szynobusu jest porównywalny z ceną tramwaju.
Ale w Polsce się nie da bo to Polska.

Pakujemy kasę w drogi a jak już je zbudujemy będziemy ruch aut w centrum
ograniczać gdy się okaże, że bez burzenia miasta nie da się zwiększać
przepustowości. Już światła dla pieszych skrócono na 59 skrzyżowaniach często do
5 sekund.
Zawsze ozan jeszcze skrócić.
Ograniczenia dla KI będą bardzo bolesne gdy ta się rozwinie.
Lepiej działać już teraz.
Gdyby namówić ludzi w przyszłości do rzadszego korzystania z auta to korki się
zmniejszą ale parkingi będą dalej zapchane.
A przecież problemem jest parkowanie już dziś a co dopiero potem.
Można namówić ludzi do niekupowania auta ale do rezygnacji będzie bardzo trudno.
Dziś nie robi się nasadzeń drzew wiedząc że nawet te co są będą wycinane pod
miejsca parkingowe.
Urzędnicy w UM mają niezły zgryz gdy muszą znaleźć miejsce gdzie mieszkańcy bez
samochodów zgodzą się zlikwidować trawnik.




Strona 4 z 4 • Zostało wyszukane 196 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4